Piątek, 21 czerwca 2024r. Alicji, Alojzego, Rudolfa
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Czas Jackie - Czas traumy. Jacqueline Kennedy

- Boże, zabili mego męża… Jack! Jack! 12.30. Dallas, Texas, 22 listopada 1963 roku. Czarna limuzyna prezydencka Lincoln Continental sunie wolno przez Ross Avenue. Dwaj ciemnoskórzy ogrodnicy odziani w pomarańczowe kombinezony zgarniają wilgotne liście do pojemników dwukołowych wózków. W powietrzu czuje się rześkość listopadowego przedpołudnia.
Jesienne promienie słońca delikatnie cyzelują urok tego miejsca i czasu. Paradoksalnie, ten piękny, słoneczny dzień zostanie nazwany później Czarnym Piątkiem w historii miasta. Tego dnia rytuał prezydenckiego śniadania rozpoczął się bez obecności Pierwszej Damy.

Jacqueline spóźniła się, co prezydent skomentował mówiąc, że żona chce go dzisiaj przyćmić swoim wyglądem. W jakimś sensie te prorocze słowa spełniły się w niezwykłym spektaklu. Cały świat zobaczył wstrząsające fotografie Jackie w eleganckim stroju zbroczonym krwią zastrzelonego prezydenta.

Odmówiła oczyszczenia śladów krwi z różowego kostiumu. Niech zobaczą, co zrobili Jackowi. Nigdy przedtem żadna kobieta nie zaprezentowała się publicznie w kreacji Chanel w taki sposób.

Jedna z brytyjskich gazet, komentując jej zachowanie napisała, że Jackie dała Amerykanom to, czego nigdy wcześniej nie mieli: Majestat! W traumatycznej dla niej sytuacji zachowała się z ogromną godnością, jako człowiek i jako żona prezydenta Stanów Zjednoczonych. Z wielką klasą zagrała swoją życiową rolę, mając świadomość, że rozgrywający się dramat utraty męża wyrasta poza jej ból osobisty.

Na oczach świata rozgrywał się dramat Ameryki. Kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu 1963 roku Jackie Kennedy przeżyła inne, niezwykle traumatyczne doświadczenie. Straciła syna Patricka, który po przedwczesnym porodzie żył jedynie dwa dni. Narodziny i śmierć dziecka, czyż może być coś bardziej przejmującego na skali ludzkich emocji?

Powody przedwczesnego porodu mogły być różne, ale Kitty Kelly w biografii Jackie Kennedy pt. Jackie Oh! oskarża prezydenta o zdradę, mnogie romanse i torturowanie psychiczne żony. Nie była to pierwsza strata dziecka Jackie. W 1953 roku, niedługo po ślubie urodziła córkę Arabelle, która wkrótce zmarła. W małżeństwie nastąpił kryzys.

Rodziny małżonków przekonywały Johna, aby nie afiszował się zbytnio swoimi romansami. Ten jednak czas teraźniejszy postrzegał z hedonistycznej perspektywy. To stało się po części przyczyną jego śmierci. Prezydent zwykł pląsać w basenie w towarzystwie uroczych asystentek.

Biograf Kennedy’ego Seymour Hersh twierdzi, że pod koniec lata 1963 roku prezydent uszkodził sobie poważnie ścięgno udowe, wskakując na jedną z panienek podczas wodnych zabaw. Kontuzja była tak poważna, że lekarz zalecił pacjentowi noszenie sztywnego gorsetu sięgającego aż do klatki piersiowej, co uniemożliwiało schylanie się.

Gdyby prezydent po pierwszym strzale, kiedy kula trafiła go w szyję, mógł schronić się przed dalszymi kulami we wnętrzu limuzyny, prawdopodobnie miałby szanse na przeżycie zamachu. Drugi pocisk trafił w żywą tarczę, roztrzaskując czaszkę ofiary.

Kennedy często, co wydaje się nieprawdopodobne, bawił w towarzystwie luksusowej prostytutki Ellen Remetsch. Sądzi się, że była ona agentką podstawioną przez NRD-owskie służby wywiadowcze. Deportowano ją z USA, nagradzając za milczenie znaczną sumą pieniędzy.

Inna kochanka Kennedy’ego Judith Campbell Exner związana była z Samem Giancaną, mafijnym bossem, któremu CIA zleciła zabicie Fidela Castro.

Stan emocjonalny Jackie, kobiety zdradzanej, dramatycznie pogarsza się po śmierci dziecka. Jacqueline Kennedy, kobieta z klasą stała się niedościgłym wzorem do naśladowania przez wiele kobiet na świecie. Doskonale ubrana, czarująca i piękna, obyta w świecie, aktywna, inteligentna młoda Amerykanka, powiązana z najlepszymi rodami europejskimi. Jako żona i matka stała się uosobieniem tradycyjnych, ale i nowoczesnych amerykańskich wartości.

Świat mediów okrzyknął ją najlepiej prezentującą się kobietą dekady lat 60. Jaqueline Lee Bouvier, bo takie było jej panieńskie nazwisko, urodziła się w 1929 roku w Southampton, w Nowym Yorku. Jej ojciec, makler giełdowy, dużo pił. Na ślub córki, pijanego przywieziono na polecenie Johna Kennedy’ego.

Była wrażliwą, pełną energii życiowej, towarzyską dziewczyną. Dużo czytała, rysowała. Dbała też o kondycję fizyczną, uprawiała sport, jeździła konno. Była wszechstronnie uzdolniona, a rodzice zadbali o jej solidną edukację. Studiowała w paryskiej Sorbonie, uniwersytecie Jerzego Waszyngtona i w Georgetown.

Jako młoda osoba Jackie dużo pisała i publikowała w lokalnych czasopismach. Niewątpliwie miała duży talent. W 1951 roku jako laureatka konkursu Voque’a pracowała dla tego magazynu przez pół roku w Nowym Yorku, a przez drugie pół w Paryżu. Gdy zakończyła edukację w college’u zatrudniono ją w The Washington Times-Herald jako dziennikarkę i fotoreporterkę. Robiła wywiady ze znanymi osobami, co było wówczas dużym wyróżnieniem i uznaniem dla profesjonalnego dziennikarskiego rzemiosła. Wtedy poznała Johna Kennedy'ego.

17.58. Andrews Air Force Base

Samolot z ciałem prezydenta wylądował w bazie sił powietrznych późnym popołudniem. Jackie Kennedy pozostała z mężem do zakończenia autopsji w ośrodku medycznym Bethesda. Czas od momentu oddania strzałów do prezydenta aż do zakończenia jego pogrzebu media wykorzystały do transmisji największego widowiska w historii Ameryki.

Telewizja niemalże klatka po klatce przywoływała na okrągło sekundo-obrazy opadającego na kolana żony rannego prezydenta, z roztrzaskaną, broczącą krwią głową. Dla Jackie to był czas traumy. Inni oglądali to w telewizji...


Jerzy Walkowiak
fot. Pixabay
 
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 4,67
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Czas Jackie - Czas traumy. Jacqueline Kennedy
- Boże, zabili mego męża… Jack! Jack! 12.30. Dallas, Texas, 22 listopada 1963 roku. Czarna limuzyna prezydencka Lincoln Continental sunie wolno przez Ross Avenue. Dwaj ciemnoskórzy ogrodnicy odziani w pomarańczowe kombinezony zgarniają wilgotne liście do pojemników dwukołowych wózków. W powietrzu czuje się rześkość listopadowego przedpołudnia.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Nasza Ankieta

Najprzystojnieszy polski aktor to?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Sztuka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Kominek    
Copyright © 2024 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe