– Majówka to trochę jak projekt zespołowy bez lidera – mówi Zbyszek Dzideczek, negocjator i autor książek „Negocjacje to fascynująca podróż” oraz „Negocjator w domu. Dzieci to nie terroryści”. – Każdy ma swoją wizję, ale nikt jej wcześniej nie uzgadnia. A potem pojawia się frustracja, że coś nie działa.
Każdy chce odpocząć… tylko inaczej
Dla jednych idealna majówka to aktywność i zwiedzanie, dla innych – leżak i cisza. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy wszystkich uszczęśliwić jednocześnie albo… narzucić swój plan reszcie. Wtedy nieporozumienia zaczynają się już na etapie przygotowań. – W negocjacjach mówimy o konflikcie interesów, nie ludzi – tłumaczy Zbyszek Dzideczek.
– To nie jest tak, że ktoś jest „trudny”. Po prostu chce czegoś innego. Jeśli tego nie nazwiemy i nie omówimy wcześniej, konflikt mamy właściwie gwarantowany. Dlatego – jak podkreśla ekspert – kluczowe jest jedno: rozmowa jeszcze przed wyjazdem. Nawet krótka. – Wystarczy zapytać: czego potrzebujesz, żeby odpocząć? Już samo to pytanie potrafi rozładować połowę napięcia.
Spontaniczność? Tak – ale z ramami
Choć wielu z nas marzy o spontanicznej majówce, całkowity brak planu rzadko się sprawdza. Chaos sprzyja nieporozumieniom, zwłaszcza w większym gronie. – Nie chodzi o to, żeby planować każdą godzinę – mówi Zbyszek Dzideczek. – Ale dobrze jest ustalić pewne ramy. Na przykład: jeden dzień aktywny, jeden spokojniejszy. To daje poczucie, że każdy ma w tym swój kawałek. W języku negocjacji to klasyczne rozwiązanie typu „win-win” – każdy coś zyskuje, nikt nie czuje się pominięty.
Dzieci na majówce – partnerzy, nie szefowie
Wyjazdy rodzinne to także wyzwanie w relacjach z dziećmi. Nuda, zmęczenie, zmiana rutyny – wszystko to może prowadzić do napięć. – Dzieci nie są trudne. One po prostu komunikują swoje potrzeby wprost – zauważa Zbyszek Dzideczek, który ma na koncie wychowanie piątki pociech. – Problem pojawia się wtedy, gdy my reagujemy albo automatycznym ‘tak’, albo automatycznym ‘nie’.
Czy dzieci powinny współdecydować o planie dnia? – Tak – ale w określonym zakresie. Dziecko może wybrać: spacer czy rower. Ale nie decyduje o tym, czy robimy cokolwiek. To ogromna różnica – podkreśla ekspert. – Partnerstwo nie polega na oddaniu sterów. Polega na włączeniu dziecka do rozmowy.
Teściowie, dziadkowie i „wiem lepiej”
Majówka to często spotkania międzypokoleniowe – a wraz z nimi różnice w podejściu do wychowania, odpoczynku czy organizacji dnia. – Największy błąd? Próba przekonania wszystkich do swojej racji – mówi ekspert – w tej chwili dumny dziadek sześciorga wnucząt. – To rzadko działa. Znacznie lepiej działa uznanie: rozumiem, że widzisz to inaczej. To nie oznacza zgody, ale buduje przestrzeń do rozmowy bez eskalacji konfliktu. – W negocjacjach to podstawa – najpierw zrozumieć, potem być zrozumianym.
Co zrobić, gdy napięcie rośnie
– Najprostsza rzecz: pauza – radzi negocjator. – Nie reaguj od razu. Emocje są złym doradcą w negocjacjach – także tych rodzinnych. Pomaga też zmiana perspektywy. Zadaj sobie pytanie: o co tu naprawdę chodzi? Bo rzadko o to, czy jedziemy teraz czy za godzinę. Częściej o potrzebę odpoczynku, wpływu albo bycia wysłuchanym.
Na koniec ekspert wskazuje trzy najważniejsze zasady: – Po pierwsze – rozmawiaj wcześniej, nie w trakcie konfliktu. Po drugie – nie próbuj uszczęśliwić wszystkich kosztem siebie. Po trzecie – zostaw przestrzeń na niedoskonałość.
Idealna majówka nie istnieje. I dodaje: – Odpoczynek to nie perfekcyjny plan. To dobre relacje. Jeśli o nie zadbamy, reszta naprawdę się ułoży.
Wasze Komentarze
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.