Wtorek, 22 maja 2012r. Emila, Neleny, Romy
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Karol Strasburger: Kobiety są nieprzewidywalne

Znany i ceniony aktor, gospodarz programu "Familiada"- Karol Strasburger opowiada Czytelniczkom Planety Kobiet o kobietach. Kiedy Pan zauważył, że robi wrażenie na kobietach?
- Rozmowa o kobietach to bardzo skomplikowany temat i szalenie osobisty. W związku z tym nie bardzo wiem jak to potraktować, czy osobiście, czy jako element profesjonalnej rozmowy. Myślę bowiem, że w nasze rozważania może się wkraść brak rozróżnienia między zawodem aktora, który uprawiam, a normalnym mężczyzną, którym jestem. Z długoletniego doświadczenia wiem, że kobiety bardzo często postrzegają mnie jako kogoś, kto pojawia się na ekranie i kreuje postać wzbudzającą emocje, np. Toliboski z „Nocy i Dni”. Jak wiemy był on uosobieniem romantycznych uniesień i marzeń Barbary. Zachowywał się w sposób niecodzienny. Scena, w której zakochany Toliboski w białym garniturze wchodzi do zanieczyszczonej rzeki, aby zerwać lilie dla swojej Barbary, przeszła już do historii. Została uznana za najlepszą scenę romantyczną w kinie polskim. Stworzyła obraz prawdziwego mężczyzny, a Toliboski stał się obiektem wielu pań. Właśnie od tego momentu kobiety zaczęły traktować mnie zupełnie inaczej.

Kiedy już po premierze filmu zamawiałem międzynarodową rozmowę i przedstawiłem się telefonistce, ta zapytała mnie czy to „ja jestem tym Toliboskim i czy w życiu zachowuję się tak samo jak na ekranie, bo ona od lat marzy o kimś takim”. Tak naprawdę to każdy z nas bywa Toliboskim, ale nie jest nim na co dzień. Film bowiem jest sztuką, która wprowadza widza w świat marzeń, ideałów i iluzji. Nie dla wszystkich jest to do końca zrozumiałe. Dlatego wiele kobiet patrzy na mnie jak na wspomnianego Toliboskiego, Agenta Nr 1, czy Niwińskiego z „ Polskich dróg”. Dla ludzi w pewnym momencie zaciera się granica między rolą aktorską, a aktorem grającym daną postać. To może być niebezpieczne nawet dla samego aktora, który uwierzy, że tylko jemu składane są te hołdy. Nie zaś ubóstwianej przez widzów postaci, którą gra. Stąd do zainteresowania moją osobą podchodzę bez egzaltacji i patrzę na wszystko zimnym okiem.

Czy według Pana kobieta to ciekawszy wynalazek od Boga niż mężczyzna?
- Kobieta ma dużo słabości, ale i mnóstwo wspaniałych cech, jak każdy człowiek. Można powiedzieć, że kobiety są ładniejsze od mężczyzn. I tu nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Chociaż niektórzy żartobliwie mówią, że mężczyźni nie muszą się malować, bo i bez makijażu są piękni. Zauważam, że we współczesnym świecie kobiety wpadają w pułapkę własnych potrzeb. Z jednej strony chcą być wyróżniane i to pragnienie nie wynika z natury i jest wzajemne, ponieważ mężczyźni mają potrzebę je adorować. Z drugiej strony walczą o równouprawnienie i chcą być traktowane tak samo jak mężczyźni. Żartobliwie można powiedzieć „typowo kobieca logika”.

Czy zgodziłby się Pan z kultowym już obecnie powiedzeniem Leszka Millera, że „Mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy”?
- Nie chcę komentować takich wypowiedzi. Na ten temat każdy ma swoje zdanie, często wynikające ze swoich życiowych doświadczeń. Gdybym nawet próbował coś powiedzieć, bardzo szybko, tak jak pani wspomniała, stałoby się to mitem. Kontakt z kobietami, każdy rodzaj związku traktuję bardzo indywidualnie. I myślę, że właśnie na tym polega tajemnica życia i szczęścia. Dlatego chyba tak długo ludzie szukają swoich partnerów, próbują się odnaleźć. Przecież dla każdego człowieka co innego jest dobre i piękne. W tym wypadku uogólnienia nie są wskazane.

Na początku wspominaliśmy o różnicach między mężczyzną a kobietą...
- Mam czasami wrażenie, że kobiety nie rozumieją tej inności i niepowtarzalności. Chcą, aby było tak, jak u koleżanki, której mąż wstaje o szóstej rano, robi kawę i śniadanie, podaje do łóżka, o siódmej idzie na kort tenisowy, a o ósmej czysty i pachnący biegnie do pracy. Wtedy nie biorą pod uwagę różnicy, jak jest między jej mężem, a koleżanki. Poza tym kobiety bardzo często lubią fantazjować. Wtedy podnoszą swój prestiż w oczach innych, oczywiście tak im się tylko wydaje. Dlatego dobrze, abyśmy cieszyli się, że świat jest tak zróżnicowany. Przecież nie wszyscy mężczyźni muszą śpiewać jak nieżyjący Frank Sinatra. Bo i nie wszystkie kobiety są tak piękne jak Sofia Loren.

W 1996 roku znalazł się Pan w trójce gentlemanów roku wybranych w plebiscycie przez… śmiem twierdzić, czytelniczki. Jak Pan sądzi, dlaczego?
- Tak do końca nie wiem co znaczy być gentlemanem. Jest to dla mnie denerwujące określenie. Dla pani prawdziwym mężczyzną będzie miły pan, sympatyczny, pracowity, uczciwy, skromny i nie agresywny. Czyli ogólnie rzecz biorąc kulturalny. Ale dla kogoś innego będzie to tak zwana fajtłapa. A prawdziwym mężczyzną okaże się ten, jakiego pamiętam ze szkolnych lat, który chodził po ulicach w obcisłym podkoszulku, pokazywał bicepsy, a jak, mu ktoś podskoczył to lał tam, gdzie mężczyźni noszą brodę. I kobiety szalały, bo były przy nim bezpieczne. Wtedy zdecydowanie nie czułem się prawdziwym mężczyzną.

Wracając jednak do pani pytania. Kiedy myślę „gentleman” przychodzą mi do głowy dwie cechy: ogólna kultura i miły sposób bycia. To powinien być przyzwoity człowiek, który w ekstremalnych sytuacjach nie zrobi żadnego świństwa i będzie lojalny. Mam więc na myśli stałość pewnych zasad i poglądów. Nawet w hazardzie, po prostu należy umieć przegrywać z honorem i wygrywać z twarzą. Sam nie jestem hazardzistą, co prawda zagrałem w filmie „Wielki Szu” i wiele osób kojarzyło mnie później z kratami. Ale zdementuję plotkę, to tylko mój sceniczny wizerunek. Gram w tenisa, ale to nie hazard. Zdarza mi się przegrywać z lepszymi. Nie ma wtedy we mnie agresji, złości. Godzę się z faktem, że są lepsi ode mnie. Agresja pojawia się u mnie w przypadku, kiedy mój partner stosuje nieuczciwe zagrania i nie przestrzega zasady gry fair play. Mówię oczywiście o ideale, do którego każdy z nas powinien dążyć. I o idealnych zasadach, które staram się przestrzegać. Ale jak to w życiu bywa, każdy ma trochę z diabła i anioła. Tak też jest ze mną. Prawdziwy mężczyzna ma więc w sobie cechy anioła i diabła. To dobra definicja. Myślę, że z kobietami jest podobnie. Te prawdziwe też nie są takie jednoznaczne i cukierkowe.

Spontaniczność uważa pan za zaletę kobiet?

- Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że dzięki temu kobiety wiele zyskują, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Mnie osobiście ta cecha kobieca bardzo by się przydała. Niejednokrotnie zbyt wielki dystans do świata przeszkadza mi w podejmowaniu decyzji. Ale na szczęście moja żona posiada tę cechę. Dzięki temu może przebijać wiele barier. Kiedy ja zastanawiam się, cofam, kombinuję i jest mi bardzo ciężko podjąć decyzję, ona robi to spontanicznie.

Oczywiście nie należy mylić spontaniczności z głupotą. Jednak spontaniczność poparta myśleniem to fantastyczna cecha kobiet. Generalnie kobiety są inaczej skonstruowane od mężczyzn. Skupiają się na sobie, swoim wyglądzie, myślą w jaki sposób ubarwić otoczenie. A mężczyźni- bardziej zamknięci w sobie, skromni, częściej zakompleksieni i mają wielkie ambicje. Nie należy jednak niczego uogólniać, zdarza się przecież, że jest zupełnie odwrotnie. Mówimy jednak o pewnych stereotypach. Stąd też moje wnioski. Mężczyźni bawią się samochodami, kobiety lalkami. I myślę, że ta konsekwencja powinna być zachowana.

Jest Pan tradycjonalistą. Myślę, że wśród feministek nie znalazłby Pan wielbicielek. A co sądzi Pan o wyborze, że trzeba kochać kobiety albo je znać?
- Właściwie po raz pierwszy słyszę to powiedzenie. Coś jednak w tym jest. Myślę, że tajemniczość jest w życiu bardzo potrzebna. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie poznać siebie, a tym bardziej drugiej osoby. Idealną sytuacją jest poznanie kogoś w osiemdziesięciu procentach i zostawienie niegroźnego marginesu poznania. Ktoś powiedział, że kobiety to zjawiska nieprzewidywalne. Mężczyźni w wielu przypadkach może gorzej kombinują, ale mają stałą formę działania i sposób myślenia. Kobiety jednego dnia potrafią być genialne, a drugiego dnia przekreślą cały swój wysiłek. Emocje u nich są silniejsze i biorą górę.

Rozmawiała: Monika Kazimierczyk-Pilipczuk
fot. Agencja ZOOM
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 4,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Karol Strasburger: Kobiety są nieprzewidywalne
Znany i ceniony aktor, gospodarz programu "Familiada"- Karol Strasburger opowiada Czytelniczkom Planety Kobiet o kobietach.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

palant
Anonim 2012-04-08 20:31:39


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera

 
zapisz wypisz

Nasza Ankieta

Co najbardziej cenisz w mężczyźnie?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Polityka   
Copyright © 2012 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe