Uwielbiany przez polskie gwiazdy. Projektuje dla wszystkich kobiet, bez względu na wiek, za to otwartych na sztukę. Jego dzieła to coś dla pań, które nie boją się wyrazistości, bo jak niektórzy powiadają: „Trzeba mieć trochę odwagi, aby założyć biżuterię „giebułtowski”.
O sobie mówi "rzemieślnik, artystą się bywa". Jest ciekawy świata, uwielbia eksperymentować z kolorami i formami. Jego projekty są niezwykle oryginalne. Przed Państwem – Marcin Giebułtowski.
Marcin Giebułtowski jest jak sam mówi warszawiakiem z Pomorza – urodził się w Koszalinie, wychował w Słupsku, ale najdłużej, od 20 lat, mieszka w Warszawie. Projektuje biżuterię trendową, stylistycznie nawiązującą do sezonów w modzie, o dynamicznych formach, pełną żywych kolorów oraz kontrastów. Z zawodu jest dziennikarzem, ale studiował także zarządzanie, ochronę roślin. Przez kilka lat pracował w radiu oraz telewizji, w redakcjach prasowych, w firmie PR-owej, amerykańskim projekcie samorządowym. -
Robienie biżuterii traktowałem jak zabawę. Dopiero, kiedy jakiś czas temu znajoma namówiła mnie, bym przygotował wystawę w warszawskiej kawiarni Polyester, zrozumiałem, że to może być czymś więcej. Skończył się projekt, w którym pracowałem. Pomyślałem: to dobry moment, by spróbować robić coś własnego. Mam 33 lata i za dwa może mi się już nie chcieć. Postanowiłem nie szukać następnej pracy i skoczyłem na głęboką wodę. To było 7 lat temu i zdecydowanie nie żałuję tego kroku.
Zainteresowanie biżuterią i sztuką użytkową – koralami, jak sam przyznaje w licznych wywiadach, jest kombinacją jego zainteresowań i uzdolnień manualnych. Po mamie odziedziczył zdolności manualne i potrzebę robienia czegoś bez przerwy. –
Chciałem robić coś artystycznego, ale dobrze, żeby było to coś, co jest praktyczne, bo można oczywiście strugać sześciometrowe cudaki czy robić tzw. "hasiory", ale lepiej żeby – przynajmniej tak mi się wydaje – żeby to było coś, co się przydaje i co jest użyteczne. Okazało się, że tym jest biżuteria, mogły być żyrandole, mogły być krzesła metalowe, a wyszły naszyjniki i bransoletki.
Pierwszą rzeczą z biżuterii, którą stworzył był plastikowy kolczyk. Z dnia na dzień młody projektant zaczął tworzyć coraz bardziej wymyślne błyskotki. –
Przez długi czas robiłem biżuterię, która jest dosyć niepodobna do tego, co robię dzisiaj. Była to głównie biżuteria z drutu miedzianego, rozmaite koraliki na sznurku, różne plecione historie mozaikowe z drutu i lakieru do paznokci. Potem w Paryżu, na ulicy zobaczyłem człowieka, który sprzedawał dające się rozkładać i składać konstrukcje z drutu i poprosiłem moją koleżankę mówiącą po francusku, żeby się dowiedziała, gdzie on ten drut kupił i pojechaliśmy tam natychmiast i kupiliśmy kłębek drutu. To było z 15 lat temu, wtedy nie wiem czy miałbym gdzie w Polsce znaleźć taki drut. Zacząłem robić różne rzeczy z drutu, doszedłem do koralików, do oprawiania tych koralików w drut, a potem pojawiły się tzw. "wąsy", które się okazały moim ukochanym elementem.
To dzięki nim Marcin jest dziś rozpoznawalny i uwielbiany przez polskie gwiazdy. Jego wyroby nosi m.in. Ilona Felicjańska, Kayah, Beata Sadowska, Kasia Klich czy Marysia Sadowska. Zdolny projektant ma słabość do mocno biologicznych konstrukcji. Jego biżuteria jest bardzo różna, zmienia się z czasem, co znaczy, że Marcin stale się rozwija, choć sam przyznaje, że pewne rzeczy zostają niezmienne. Na pewno "wąsy", które są prawie w każdym wyrobie, jaki robi. Są to także kontrastowe zestawienia materiałów, błyszczące z matowym, okrągłe z trójkątnym, kontrastowe zestawienia kolorów. To, czego sam szuka to kontrast, napięcie i dynamika, która z tego wynika.
Dla kogo projektuje? Chyba dla wszystkich. Zarówno dla młodej 15-letniej dziewczyny, jak i dla starszej 60-letniej pani. Projektant nastawia się bardziej na konkretną osobę, a nie określoną grupę docelową . Kto zatem u niego zamawia? –
Zamawiają u mnie bardzo różne kobiety. Część nie zamawia, ale dostaje na zasadzie współpracy, bycia moją muzą. Tak jest np. Iloną Felicjańską czy ostatnio Martą Kielczyk. Natomiast z przyjemnością, jeśli tylko mogę, obdarowuję kobiety, które uważam za szczególnie interesujące. Tak jest na przykład z Beatą Sadowską czy Marią Sadowską i cieszę się, jeśli mogę im sprawić przyjemność, podziękować im za to, co robią, jest to prezent. Oczywiście ja mam też taką korzyść, że one potem w tej biżuterii chodzą i ją reklamują, natomiast dla mnie to jest duża przyjemność, że one chcą ją przyjąć.
Biżuteria tego uzdolnionego projektanta zapiera dech w piersiach. Jest elegancka, unikatowa i oryginalna. Marcin, tworząc swoje „dzieła”, zdaje sobie sprawę z tego, że biżuteria, stając się nośnikiem wyrażającym nastrój, ma wpływ zarówno na osobę ją noszącą, jak i na jej otoczenie – formy harmonijne mogą dawać radość, ukojenie, dramatyczne zaś mogą aranżować demoniczną postać. Dlatego też stara się dopasowywać biżuterię do urody, temperamentu osoby dla której tworzy.
Oprócz całego zestawu: naszyjnik, bransoletka i kolczyki, Marcin tworzy też breloczki. Jego kolekcje są na tyle wyjątkowe, że coraz częściej wyjeżdża na jej pokazy poza granice naszego kraju. W czerwcu ubiegłego roku zaprezentował swoją kolekcję „giebułtowski dla De Dietrich” na imprezie charytatywnej w Londynie.
Od 2004 roku Marcin Giebułtowski współpracuje ze Swarovski a efektem współpracy są m.in. dwie kolekcje pokazowe oraz bransoletka, której zdjęcie ukazało się w wydanej na całym świecie „Create Your Style With Swarovski. Creative Impressions From Brasil and Russia” i naszyjnik pokazany w 2007 roku na wystawie „Kultury Świata”.
Zdolny, z oryginalnymi pomysłami. Wielki świat stoi przed nim otworem. Trzymamy więc kciuki za Marcina, życząc mu wielu sukcesów w walce o bycie najlepszym!
I.D. Media
fot. Studio Polska Biżuteria
W artykule wykorzystano fragmenty wywiadu „Marcin Giebułtowski-projektant biżuterii”
Więcej informacji o projektancie i jego wyrobach znajdziecie na stronie
www.pb.info.pl
Pati 2009-04-06 21:47:05
Teresa 2009-04-06 20:21:25
pola 2009-04-06 15:09:53
Matylda z Wawki 2009-04-06 12:25:03
Ewa 2009-04-06 11:59:14
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.