Jak żyć po rozstaniu?

 

Czułe pocałunki, niespodziewane bukiety Twoich ulubionych kwiatów, spacery tylko we dwoje, spełnienie i radość- tak można by określić Twój związek...którego już nie ma. Ale koniec związku,to nie koniec życia!


Początki
Kochał Cię. Przecież Cię o tym zapewniał. Przeczuwałaś, że coś jest nie tak, ale przecież każdy związek przeżywa czasem kryzys. Myślałaś, że to minie, że się ułoży, że znowu będzie jak kiedyś, a Ty nadal będziesz mu ufać i żyć...dla niego. Wszyscy mówili, że tworzycie idealną parę i świetnie do siebie pasujecie. Jednak tym razem kłótnia nie zakończyła się happyendem, tylko milczeniem, łzami i niedowierzaniem, że to, co miało trwać i dawać Ci szczęście zawiodło...zawiodła miłość. Mijają kolejne tygodnie,a Twój każdy wieczór wygląda tak samo: oglądasz romanse, obok leży czekolada i karton chusteczek. Użalasz się nad własnym losem, nie próbujesz niczego zmienić i wciąż tylko powtarzasz, że już nigdy nie znajdziesz tego jedynego, a miłość będzie omijać Cię szerokim łukiem. Albo wręcz przeciwnie- efektywnie udajesz, że nic się nie stało. Rzucasz się w wir pracy i maraton imprez i właściwie wydaje Ci się (i wszystkim Twoim znajomym) że wszystko gra, do czasu gdy zostajesz sama w domu, gdy zbliża się dzień jego urodzin, wasza rocznica, którą teraz pewnie razem byście świętowali. Przecież jeszcze tak niedawno Twoim największym problemem był fakt, co mu kupić, a teraz jego już nie ma i nie ma już was. Podobno czas leczy rany, ale po co go marnować? Życie po rozstaniu wcale nie musi tak wyglądać!

Życie po rozstaniu = nowe życie
Mówią, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Jeśli Twój związek nie przetrwał to znaczy, że to nie było to, nawet jeśli tak Ci się wydawało. W tym wypadku życie sprawiło Ci figla, ale to nie znaczy, że już nigdy się nie zakochasz, wręcz przeciwnie. Potraktuj swoją przeszłość jako lekcję na przyszłość, przecież aby poznać tego jedynego, trzeba spotkać wiele osób, trochę pocierpieć, aby później poznać tego właściwego i spijać nektar miłośći. Bądź wdzięczna za czas, którego mogłaś doświadczyć przy boku ex-mężczyzny i jak najszybciej zaakceptuj status tymczasowego singla. Nie warto bowiem tracić czas na płakanie i użalanie się nad sobą. Koniec związku może oznaczać początek Twojego nowego życia! Musisz tylko odkryć to, co niesie za sobą taki obrót wydarzeń, oswoić się z myślą, że będziesz przez jakiś czas budzić się i zasypiać sama, a na imprezę zamiast z facetem, pójdziesz sama lub z przyjaciółką. Kieruj się przysłowiem, że jeśli ktoś zamknął drzwi, zawsze masz otwarte okno- a więc korzystaj z uroków życia po rozstaniu, które ku Twemu zdziwieniu może być o niebo lepsze niż życie u czyjegoś boku.

Mężczyzna? Nie, dziękuję
Przypomnij sobie ile razy chciałaś iść na imprezę w babskim gronie, poczuć się na parkiecie rozchwytywana i czuć na sobie wzrok innych mężczyzn, zupełnie jak wtedy gdy byłaś sama? Już planowałaś dziki wypad ze znajomymi, kiedy on wyraźnie Ci tego zabraniał. Spójrz z perspektywy czasu ile rzeczy Cię ominęło i pomyśl ile Cię czeka. A gdy za każdym razem zwróciłaś mu delikatnie uwagę, że coś zrobił nie tak, wypominał Ci błędy i obwiniał o robienie wymówek. Przecież denerwowało Cię, że znowu nie zadzwonił, sobotni wieczór spędził z kolegami i o mały włos nie zapomniał o waszej rocznicy. A te samotne wieczory, które dręczyły Cię myślami, czy aby on na pewno jest Ci wierny? Nawet seks z nim mógł być przecież lepszy! Owszem, było kilka romantycznych wieczorów i wspólnych wakacji, ale gwarantuję, że połowa z tych wspomnień jest teraz przez Ciebie koloryzowana, a nastrojową noc może dać wielu mężczyzn. Muzyka, świeczki, dobre jedzenie- to wszystko wpływa na to, że postrzegamy naszego partnera przez pryzmat różowych okularów. Podczas gdy dobrze można się czuć przy większości panów, pod warunkiem, ze jesteśmy pozytywnie nastawione i towarzyszy nam romantyczny klimat. Mężczyzna? Uwierz mi, póki co go nie potrzebujesz!

Singielka – to brzmi dumnie!
Bycie singlem naprawdę nie jest takie złe. Kończąc związek odzyskałaś władze nad swoim życiem! W końcu sama decydujesz co, gdzie i z kim robisz. Żadnych tłumaczeń, banalnych prezencików. Na nowo stałaś się panią swojego czasu. Impreza do białego rana (i nawet jeśli nie będziesz pamiętać jak wróciłaś do domu, nie będziesz czuć się winna, nikt nie będzie oczekiwał, że się przed nim wyspowiadasz ze swoich drobnych grzeszków), zakupy...duużo zakupów, poświęcenie się pasji – to wszystko na Ciebie czeka. Przecież rozpad związku niekoniecznie musi oznaczać rozsypanie się Twojego świata- oznacza jedynie jego przekształcenie. Rozstanie traktuj jak katharsis, odkryj samą siebie na nowo. Zastanów się z ilu rzeczy zrezygnowałaś, teraz masz świetną okazję by skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach. Nie żałuj sobie, pieniądze, które wydałabyś na prezent dla ukochanego, możesz w końcu wydać na nowe szpilki czy pobyt w salonie spa. Zacznij rozwijać swoje zainteresowania i hobby, czas, który spędzałaś z partnerem możesz w końcu przeznaczyć dla siebie, bo masz go po prostu więcej, a zawsze przecież powtarzałaś, że Ci go brakuje. Idź na pływalnie, na siłownie, do kosmetyczki. Nic tak nie poprawia humoru jak porządny wysiłek i relaks w salonie piękności. Tylko będąc sama możesz dogłębnie poznać swoje potrzeby i osiągnąć wewnętrzną równowagę. Kiedy zatęsknisz za męskim ramieniem, żartobliwie powiedz sama do siebie, że „facet jest jak autobus, nie ten to następny!” I oto chodzi, masz teraz okazję powrócić do świata pierwszych, zaczarowanych randek. Znowu możesz kusić mężczyzn, dać się podrywać i flirtować z nieznajomymi. Najważniejsze żebyś nie odizolowała się od otoczenia, wychodź z domu i korzystaj z uroków życia- tymbardziej, że Twój ex na pewno tak robi, nie bądź zatem gorsza! Nawet jeśli teraz płaczesz pamiętaj, że po burzy zawsze przychodzi słońce, a Ty znajdziesz szczęście, ale do tego czasu baw się i korzystaj. W końcu masz czas na refleksję i przemyślenia- doceń to. Każdą myśl typu „nie jestem gotowa do zmian, nie uda mi się, nigdy już nie znajde mężczyzny” ignoruj i nie dopuszczaj do siebie. Pamiętaj, że optymizm przyciąga dobre wydarzenia, a Ty nadal możesz decydować o swoim życiu i brać z niego to co najlepsze.

To boli, ale nie zabija
Ciężko jest pogodzić się z nową dla nas sytuacją, zwłaszcza gdy odchodzi od nas ukochany człowiek, ale przecież to nie znaczy, że mamy bezczynnie siedzieć i płakać, czekając na cud. Życie jest pełne niespodzianek, dziś skończył się Twój związek, a jutro możesz poznać mężczyznę, który odmieni Twoje życie. Trzeba nauczyć się żyć po rozstaniu, a doświadczenia z poprzedniego związku potraktować jako żywą lekcję, która wzbogaci Twoje życie. W przyszłości na pewno nie popełnisz już tych samych błędów i będziesz szczęśliwa-to pewne, ale do tego czasu nie ma sensu się nad sobą użalać. Życie mija, a naszym zadaniem jest wykorzystanie go w pełni, nie trać więc czasu. Status singla traktuj przejściowo, to moment, w którym masz szansę skupić się tylko i wyłącznie na sobie, nie zmarnuj tego! Zadbaj o siebie, masz mało czasu zwłaszcza, że zapewne już wkrótce znowu będziesz zastanawiała się,co kupić na prezent swojemu nowemu mężczyźnie.

Wirginia Drabek, I.D.Media
fot. sxc.hu
 
 
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 4,73
 
 

Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł

E-mail adresata
 
 
Jak żyć po rozstaniu?
Czułe pocałunki, niespodziewane bukiety Twoich ulubionych kwiatów, spacery tylko we dwoje, spełnienie i radość- tak można by określić Twój związek...którego już nie ma. Ale koniec związku,to nie koniec życia!
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

Dodaj swój komentarz do artykułu.

 
Komentarz
 
Autor
 
 


Wasze komentarze
kazdego dnia,,a teraz jeszcze swieta..mysle dlaczego..i wybacz ale Twoje rady nie daja ukojenia..nie cierpales bolu porzucenia. nie waiesz chyba ze ani rozum ani wiara nie pomoga. kazdy dzien jest cierpieniam. kazda mysl jest..wolalabym umrzec niz myslec dlaczego.. i nic ... nic tego nie zmieni. czas...ale jak bardzo odlegly..ile nocy i dni..dlaczego ludzie ktorzy tak bardzo nas rania tego nie licza..oby ich szczescie bylo o tyle krotsze..i nie wazne jak bardzo grzesze,,ja cierpie..blagam wytrwajcjie..ja juz nie moge
lajla 2011-12-26 22:42:11
a mnie mój ex zdradzał rok z facetami , co wy na to? okazał się gejem a może biseksem... zdradzał mnie ze starymi laskami , które go sponsorowały i z facetami dla kasy :(
Anonim 2011-09-26 22:21:17
Chyba nie ma sensu licytować się kto ma gorszą historię... Każdy z nas cierpi. Chciałbym móc przyjać postawę będzie dobrze ale nie mogę, i to nie jest tak że tylko Ci źli faceci zostawiają czy tez idą na bok. Z perspektywy moich doświadczeń jest zgoła po równo. Ja po wielkiej awanturze dostałem przysłowiowe "Na razie"... zaznaczam że było to 2 dni przed naszym ślubem. Jak się czuję? Jak kundel, wyprany z uczuć, emocji, z mega porozrywanym sercem, z bólem, z żalem i goryczą... Byłem (a właściwie jestem) przekonany że to było właśnie to, właśnie ONA... jak za dotknięciem różdżki przekreśliliśmy swoje życie. Dla mnie to dramat, którego nigdy nie zapomnę. Stało się to nieco ponad miesiąc temu. Boli sakramencko pytanie tylko kiedy przestanie.
Q 2011-09-26 17:26:41
a co powiecie o facecie, który po sześciu latach znajomości, codziennych czułych sms'ach, wzajemnych zresztą, po jednym dniu braku odzewu z mojej strony pisze: "nie masz chwili czasu żeby odpisać, ok daj sobie ze mną spokój" . szukał pretektstu? hm ciekawe co?
Anonim 2011-09-24 20:42:47
droga Maju.jak pani napisała facet z którym się pani spotykała był młodszy wydaje mi się,że on po prostu dał nogę przestraszył się i zwiał faceci tak mają(wierzę że nie wszyscy).Mój też jak tylko zaczęły się poważne rozmowy o ślubie to się zmył:(też byliśmy 5 lat razem.A co do tego czasu to niema reguły to sprawa indywidualna,jedni bardzo szybko drudzy bardzo wolno dochodzą do siebie tylko trzeba wierzyć że się uda bez tego nic nie można zrobić.życzę wytrwałości i pozdrawiam.
Anonim 2011-06-24 10:11:23
Jestem zadbaną podobno ładna kobietą.Pozwoliłam aby poderwał mnie dużo młodszy mężczyzna mój sąsiad ,którego znałam od dziecka.Broniłam się przed tym ale od początku czułam że to ten jedyny.Rozumieliśmy się bez słów, czasem pialiśmy sms w tym samym momencie tej samej treści.To były najpiękniejsze lata mojego życia.Było nam cudownie w każdej dziedzinie życia.Miesiac temu oświadczył ze musimy od siebie odpoczać ,ze nikogo nie ma, ma dużo różnych spraw spotkamy się jak je poukłada.Wczoraj napisał mi smsa ,ze już się nie spotkamy żebym układała sobie życie bez niego.Bo chociaż jestem piękną kobietą to dla niego to był tylko cudowny sex a dla mnie miłość i powinniśmy nauczyć się żyć bez siebie.A przecież miesiąc temu pomógł mi zrobić remont wziął pożyczkę teraz mieszkam na innym osiedlu niż on ,myślę ze kogoś ma.Bardzo cierpię, jestem nieszczęśliwą kobieta.Byłam z nim 5 lat.Nie mogę spać ,nie wiem jak mam żyć.W przeszłośći miałam męża który mnie zdradzał ,rozwiodłam się zostałam sama z malutkim dzieckiem.Teraz kiedy jestem dojrzała kobieta myślałam że trafiłam na mojego księcia ,niestety książe okazał się żabą.Żeby nie zwariować powtarzam sobie ,że nie ma nic na zawsze ,że może któregoś dnia zatęskni za mną a jak nie to może czas zagoi ranę ale powiedzcie ile trzeba czekać żeby czuć jakaś ulgę?Maja
Anonim 2011-06-23 10:47:28
droga Domi18 ja miałam tak samo też chciał czasu itp itd tyle że my byliśmy razem 5 lat:(czekałam jak idiotka,schudłam masakrycznie,mama nie odstępowała mnie na krok bo bała się że coś mi się stanie,czułam jak stres,ból,strach niszczy mnie od środka...planowaliśmy ślub nawet rozmawialiśmy o nim kilka dni wcześniej i nagle koniec z dnia na dzień moje życie legło w gruzach nie mogłam dłużej czekać sama się po tygodniu odezwałam i tak się to skończyło on tylko czekał aż ja wykonam pierwszy krok nie wiem może chciał rozgrzeszenia po kilku dniach od rozstania widziałam go z inną serce pękało z bólu,łzą nie było końca myślałam że oszaleję z tęsknoty...i tak...minęły ponad dwa miesiące,pomogli nadal pomaga rodzina,przyjaciele,zaczęłam wychodzić do ludzi,zapisałam się na basen,czytam dużo książek,staram się normalnie żyć.widziałam go z nią ostatnio poczułam ukłucie w sercu ale dumnie z uśmiechem na twarzy przeszłam obok nich a w jego oczach zobaczyłam strach bo on wie że niema odwrotu.drzwi są zamknięte a klucz wyrzucony...życie uczy pokory,pozwala poznać siebie tak dogłębnie.
Nadia 2011-06-17 18:45:39
w piatek moj chlopak ze mna zerwal.. Po 3 miesiacach stwierdzil ze nic nie czuje.. ze mu zalezy ale boi sie ze nigdy mi nie powie ze mnie kocha.. tylko 3 miesiace,poraz kolejny zaufalam,cieszylam sie bo byl inny niz reszta nie bil mnie nie chcial tylko i wylacznie seksu... Chociaz 3 dni przed zerwaniem znowu mowil o wyprowadzeniu sie... o wspolnych wakacjach... po co dawal mi zludna nadzieje ze wszystko bedzie dobrze?... na koniec powiedzial ze mam dac mu czas na przemyslenie wszystkiego... powiedzialam mu ze ma tyle czasu ile bedzie potrzebowal... i czekam az sie odezwie... nie wyobrazam sobie zeby mialo go nie byc;( od soboty trzesa mi sie rece nie jem nic bo odrazu ide wymiotowac,boli mnie serce kreci mi sie w glowie... w nocy nie sypiam bo placze w dzien leze w lozku bo tez placze... mowil ze ze swoimi bylymi wiedzial odrazu ze je kocha,to ja tylko odpowiedzialam ze byl pewny ale jakos nie widze zeby z ktoras teraz byl... ja bym go nigdy w zyciu nie zdradzila i nie zostawila... chcialam ulozyc sobie z nim przyszlosc... i teraz to czekanie az przemysli i mi powie czy wroci czy nie,boli i jest nie do zniesienia.... Nie radze sobie juz...
Domi18 2011-05-29 16:37:55
Jetem żałosna czekając na jego telefon.
Aga 2011-05-19 23:21:53
Anonimie! Bardzo chciałabym z panią porozmawiać bo widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji, ja też nie miałam z nim prawdziwego związku. Proszę o kontakt, chociaż gg, w moim świecie nikt nie wie o "moim" romansie z nim. Przyjaciółka mnie nie rozumie...chciałabym tylko z kimś pogadać.
D. N. 2011-05-17 15:41:24
Życie jest mega popieprzone. 3 miesięczna znajomość, motylki w brzuchu, radość i uśmiech na twarzy!!! W życiu się tak dobrze nie czułam. Niby nic, przecież to tylko 3 miesiące , w sumie to nawet nie wiem czy kiedykolwiek byliśmy razem, jednak to wystarczyło, żebym się przyzwyczaiła i znów uwierzyła. Teraz siedzę w pracy, niby wszystko sobie wyjaśniliśmy, nikt do nikogo nie ma żalu, pretensji. Wszystko sobie wytłumaczyłam w głowie, szkoda tylko że serce czuję inaczej i kieruję się innymi prawami. No cóż, mówią że czas leczy rany, to prawda, tylko ile tego czasu musi upłynąć??? Tego nikt nie wie. Staram się być silna, myśleć racjonalnie, w końcu nic się nie dzieje bez przyczyny. Co tu filozofować, trzeba przeczekać i nie łudzić się że kiedyś się wszystko zmieni. p.s. boli, bardzo boli.....
Anonim 2011-05-05 00:10:49
Bylismy razem ok pól roku, rozczulilo mnie ze tak bardzo chcial mnie poznac,dałam mu szansę chociaż po porazkach w związkach nie byla to łatwa decyzja, obiecywał że mnie nie skrzywdzi ze mogę mu zaufać....mam 31 lat, chciałam rodziny i dziecka, zaufałam. po 3 m-cach zostawił mnie poniewaz stwierdzil że nic do mnie nie czuje, ze nie wie czego chce że mysli o ex i chce ja widywac...w miedzyczasie powychodzily na swiatło dzienne chore historie z wczesniejsza jego ex...bolało jak nigdy, potem powrót z powodu mozliwosci mojej ciązy, kiedy okazalo sie ze to pomyłka, zaczął byc zimny, lekcewazacy, zdegustowany.Suma sumarum złapałam go na kłamstwie, okazało sie ze caly czas mial kontakt z ex i chce do niej wrocic. Ich zwiazek byl porażka, kłótnie, brak kompromisów, chamsko i lekcewazco ja traktował, zostawiał pare razy, nie chciał ślubu chociaz nalegała a teraz ona nie daje mu sie złamac i co sie okazuje ze on nie daje jej zyc. Nie moge sie z tym pogodzic, dalam mu wszystko czego pragnął, poświeciłam tyle czasu, dałam tyle wsparcia, uwagi, a on mnie tak podle zranił, potraktował jak zapchaj dziure. Najbardziej boli ze łudzialam sie ze przemysli wszystko, ze zateskni, a on nie odzywa sie, nawet nie przeprosił, nie szuka kontaktu. Ja rowniez milcze, jest mi bardzo ciezko. Zastanawiam sie czy jest zdrowy psychicznie, leczy kompleksy?ja traktował jak wycieraczke do butów, ona bardzo zakochana jak ubezwlasnowolniona idiotka, wybaczala mu wszystko,wiec moze teskni za ta władza jaka mial nad nia, czy jak dopnie swego nadal bedzie taki zadowolony z tego ze wrocila, watpie...ludzie o jakiejkolwiek niskiej nawet empatii i z szacunku do drugiego czlowieka nie robia takich rzeczy...nie wierze juz w nic i nikomu wiecej nie zaufam, chociaz mam tyle do zaoferowania i umiem kochac z całych sił...
Meg 2011-04-03 01:49:32
Widzę , że coraz więcej złamanych serduszek... Tak to bywa z tymi facetami,kręcą, oszukują mówią że kochają a zdradzają albo ni z gruszki ni z pietruszki przestają kochać. To smutne,bo wiadomo czy chcemy czy nie to nikogo do miłości nie zmusimy :(
prawda 2011-03-29 23:55:40
Jestem ze swoim partnerem prawie 9 lat, w tym roku zaczeliśy przygotowywać się do śłubu, wszystko było jak z bajki-zatraciłam się we własnym szczęściu i nie zauważyłam kiedy przestał mnie kochać:(Świat mi się wali i nawet ten artykuł nie jest w stanie podnieść mnie na duchu.I nikt mi nie powie,że warto czekać na nową miłość, bo skoro kocha się kogoś tak bardzo i mimo to traci to jaki jest sens jakiejkolwiek miłości-WSZYSTKO TO GÓWNO WARTE
Ania 2011-03-29 17:24:05
Swietny artykuł.Robi się lżej choć na chwile na duszy.Zwłaszcza dziś,gdy po 13 latach związku i 10 letnim synem zostałam sama.Facet,który jeszcze parę dni temu zapewniał,ze kocha odszedł - do młodszej.
Anonimka :) 2011-03-27 00:55:07
Dobre pytanie jak żyć po rozstaniu ?? Mój przypadek jest zupełnie inny. Jestem z chłopakiem od 4 lat. Ostatnio usłyszałam od niego, że musimy od siebie odpocząć, twierdzi że nie chce innej dziewczyny tylko chce sobie wszystko przemyśleć. Codziennie dzwonił chociaż raz dziennie, natomiast od dwóch tygodni przestał. Nie wiem co mam myśleć, czy doszedł do wnoisku,że to koniec, czy nie chce słszeć mojego głosu żeby nie tesknić ?? Strasznie to boli, k***a ja też mam uczucia z którymi się nie liczy. Nigdy bym się po nim tego nie spodziewała, nie wiem na czym stoje i ile to potrwa.
Anonim 2011-03-07 16:07:05
Tak łatwo się pisze ''jak nie ten to następny''... Do tego ''następnego'' bardzo trudno się przestawić.Ja np mam takie coś jak poczucie wykorzystywania mnie. Nie chce przebierać w facetach i czuć się jak dziw*a. To straszne,jeśli trzeba się na nowo przyzwyczajać, zwierzać itp nauczyć się życia z kimś nowym. Ja na dzień dzisiejszy nie dopuszczam myśli ,że jakikolwiek facet mógłby mnie dotknąć. Pewnie zostanę samotną starą panną ze złamanym sercem... Na świecie już nie ma dobrych,kochających i wiernych facetów a jeżeli są to już zajęci. Generalnie nie warto się z nikim wiązać bo i tak zostanie się zranionym i zostaną wylane litry łez i nie przespane noce. Dla mnie w każdym razie faceci już nie istnieją(nie jestem nastolatką,swoje już przeżyłam i nacierpiałam się).Nie warto ufać nikomu,zwłaszcza takim stworzeniom jak mężczyźni. peace
prawda 2011-02-26 20:25:10
Rozstałam się z facetem po 11latach mamy dwóch synów lat6 i 10 sprawy łóżkowe super ale zagubiliśmy się w monotoni życia codziennego praca dom dzieci Tesciowa która jest chora na głowę nastawila synka psychicznie że on nie ma obowiązków i nie jest niczyją własnością zaczoł wybywac z domu i wykańczac mnie psychicznie nie potrafie sobie poradzic on byl dla mnie ten jedyny na całe życie jestem na prochach !
Barbara 2011-02-13 18:33:57
Witajcie dziewczyny,ja znów mam inny problem,to ja zostawiłam swojego ex faceta mamy nawet dziecko,ale mó ex był uzależniony od narkotyków,ważniejsi byli koledzy picie i narkotyki,zostawiłam go odeszłam z dzieckiem,teraz kiedy znim rozmawiam mówi mi że się wzioł za siebie ze robi to dla siebie dla dziecka,ze mnie nienawidzi,ze ja go niepotrafiłam zrozumieć,wyzywa,opowiada ludzią kłamstwa,kocham go dalej chodz i tak bym niemogła juz byc znim bo mu nieufam ,mineło już 7 miesięcy od roztania a ja kocham go nadal i tesknie za dobrymi chwilami,ale w tym zwiazku sie meczyłam bo byłam oszukiwana,wyzywana.I niewiem czemu dalej niemoge się wyleczyc od niego czuje ze niespotkam nikogo ze niezaufam,kilka razy dalam mu szanse zeby sie zmienił,obiecal i na nic..
Monika 2011-02-13 17:27:59
Cierpię po rozstaniu...5 lat związku....Pocieszam się, że może to nie było to,ale człowiek tak boi się samotności:/Bardzo mi źle:(
julka 2011-01-27 20:43:42
Mądre słowa...czytam i staram się żeby wplynęły i na mnie...teraz jest mi ciężko i wierzę, że każdy dzień przynosi coś nowego, lepszego...nie warto tracić ani chwili na łzy i użalanie się nad sobą...Ostatnie jego slowa: miłość to za mało żeby móc ze sobą żyć... a dla mnie miłość to wszystko i warto dla niej żyć i o nia walczyć...pod warunkiem, że jest to prawdziwa miłość a moja taka była, widocznie tylko moja...
Kasia 2010-10-13 15:23:07
zostawiła mnie po 3,5 latach dla innego tydzien temu. Bedzie żałowac i kiedys zrozumie co zrobiła i ile straciła. Pozatym zachowała sie jak gówniara w oczach nie tylko moich ale kilku-kilkunastu osób, znajomych. Mimo ze rozstanie przyjołem z meskim spokojem - rozstalismy sie w pokoju to pare dni pózniej przez jej szczeniackie okazywanie jak jest jej teraz super na jednym z portali czuje do niej nienawisc i obrzydzenie. Nie była mnie warta, ciesze sie ze teraz to wyszło a nei po ewentualnych zreczynach których tak WIELCE chciała - dobrze ze nie byłem gotów. Ale :D daje rade :D
Anonim 2010-10-07 22:56:36
Nie wiem, czy to ktoś jeszcze czyta. Nie widzę żadnych dat. Ale napiszę, może to mi trochę pomoże. 5 dni temu mąż (24 rocznica ślubu) powiedział, że chce się przenieść do Warszawy, Do młodej kobiety. Cały świat wywrócił mi się do góry nogami. Nie mam już łez. Nie mam siły żyć. Jak przetrwać? Jak żyć?
Dorota 2010-09-05 15:14:29
Mój ex facet zerwał ze mną 3 dni temu... Strasznie ciężko jest się pozbierać... Stwierdził, że nie ma czasu na związek i, że chce być sam. A jeszcze niedawno mówił, że mnie kocha... To jest chore!
Gosia 2010-08-23 20:59:55
tez rozstalam sie tydzien temu .bylismy razem 4 lata,a on powiedzial ze on nie jest pewien czy mnie kocha? czy to normalne?
kamila 2010-08-05 19:39:27
Ból jeszcze nie przeszedł.. ale czekam..
Puma 2010-07-24 11:07:19
agnieszko wcale ci nie współczuję! chciałaś zbudować szczęście na nieszczęściu innych czyli na jego żonie i córce,tak się nie robi dlatego nie jesteś szczęśliwa zapłaciłaś za to słono i wcale nie jest mi Ciebie żal! Ja też znalazłam sie w podobnej sytuacji gdzie mąż mnie zostawił z małym dzieckiem dla małolatki o 9lat młodzej od niego i wiem ,dobrze to wiem, że szczęścia oni nie zbudują. Bardzo cierpię z tego powodu dziecko zostało bez ojca, którego bardzo kocha, mój mąż szalenie kochał swiejo syna ale stało się tak, że w bezczelny sposób będąc świadoa że ma rodzinę wkradła się w nasze życie jak złodziej!
ula 2010-06-08 21:40:00
ja też pare dni temu usłyszałam, że to nie to, że potrzebuje czasu zeby wszystko przemyśleć, że chce być sam, że tego wszystkiego jest za dużo, ze nie czuł sie doceniany i ogolnie to co go bolało to powiedział. w niektórych sprawach miał rację ale ja dawałam z siebie wiele dla niego i tego związku. mam przyjaciół którzy sa ze mną, ale i tak to bardzo boli. Zapewniał ze kocha, ze jestem najważniejsza, że chce mojego szczęścia. i nagle chce być sam. Wydaje mi sie nie nie dojżał do poważnego związku skoro tak drobne problemy wymagające wyjaśnienia wydały mu sie nie do przejścia i wolał odejść...Też tak myślicie?
Dorota 2010-06-08 12:49:34
Pikpokowa,o tym nie mogłas wiedziec.Ja chcialabym wymazac to z swiadomoscii na zawsze...
Pelagia 2010-05-24 17:26:17
Ja rozstałam się po 7 latach. Minęło pół roku i jest coraz lepiej. Czas leczy rany. każdy mi tak mówił, nie wierzyłam w to, ale teraz wiem, że to prawda. Po jakimś czasie można dostrzec plusy zakończenia związku. Pozdrawiam
Tina 2010-05-15 23:45:10
Pelagio nie wiedziałam....
pikpokowa 2010-04-26 10:27:17
Artykuł przedawniony,ale jakże wciąż aktualny...zresztą-jeśli chodzi o rozstania-to się nigdy nie zmieni...zawsze będzie płacz,żal,smutek i pytanie DLACZEGO?! Ech,mój chłopak zostawił mnie prawie 2 miesiące temu.Wprawdzie nasz związek trwał zaledwie 9miesięcy,ale.....to była tak intensywna znajomość-miłość od pierwszego wejrzenia. Jak z bajki :) Nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego,nie kochałam tak mocno.... No ale cóż.On pewnego dnia przyjechał do mnie i leżąc obok powiedział "jeśli mnie kochasz,to pozwolisz mi odejść".... Powiedziałam,że nie pozwolę mu na to NIGDY....ale on podjął decyzję za nas dwoje.... :( Tłumaczył,że tak będzie lepiej,że on potrzebuje czasu,że chce być sam.....i wyszedł :( A teraz traktuje mnie jak swojego największego wroga.... Teksty typu "brak Ci ambicji,honoru"są już normą..... :( Nie potrafię sobie poradzić z samą sobą,z tą beznadziejną rzeczywistością,która mnie otacza!! Płaczę i myślę o nim każdego dnia.... Brakuje mi sił. A tak bardzo chciałabym uwierzyć,że jeszcze kiedyś będę szczęśliwa............ :(
Charlinka\'87 2010-04-26 10:08:51
Moja dziewczyna zostawiła mnie dla innego po prawie 5 latach ;x , Chociaż jest to napisane dla Pań , po przeczytaniu tego jest mi lepiej ^^ dzięki :)
Anonim 2010-04-25 12:38:31
To teraz kilka słów ode mnie.Agnieszko,dziwne są koleje losu.To bardzo smutne,co napisałaś.Masz dziecko,którego twój były facet nie chce widzieć na oczy.Ciebie również.To niewarty ciebie cham.Zgadzam się z pikpokową - jeśli nadejdzie moment,że poznasz dobrego,porządnego i odpowiedzialnego mężczyznę,to on być może nawet pokocha maleństwo jak swoje,a jeśli nie,to przynajmniej je zaakceptuje.Będzie wiedział,że ono jest częścią ciebie.Ciężko jest samotnej matce.Wiem,bo taki los spotkał moją mamę.Moi rodzice mieli już jedno dziecko,ale zmarło krótko po urodzeniu.Według relacji mamy ( ojca również ),tata bardzo mnie chciał.Mama bała się.Wciąż przeżywała stratę mojego brata.Tata systematycznie ją namawiał,przekonywał...I urodziłam się ja.Ojciec nie pomagał mamie,która już bardzo długo,jeszcze długo przede mną,nie mogła znaleźć pracy.Usiłowała pomóc nam babcia,ale ona też miała niewielką emeryturę.Było trudno.Noce bywały mroźne,a my nie mieliśmy czym napalić w piecu.Jednej niemal zamarzłam...Bardzo długo miałam niedowagę...Tata zawsze miał ważniejsze sprawy,niż my.Ciągle poza domem,ciągle nowe pomysły na biznesy ( bardzo głupie - dodajmy ).Dom z roku na rok niszczał,bo nikt nie miał pieniędzy,by go odremontować.Gdy miałam 4,5 roku,uciekłyśmy.Mama spakowała rzeczy,kupiła bilet i bez słowa wsiadłyśmy do pociągu.Gdy tata wrócił,szukał nas,pytał w okolicy,ale niczego konkretnego się nie dowiedział.Teraz każde z nas mieszka osobno.Ja z mamą niedaleko siebie,ale już ojciec 300 km od nas.Jego dom popadł w kompletną ruinę,nadal tam jest.Dach przecieka,ściany od 15 lat nieumalowane,pajęczyny,zniszczony drewniany płot,myszy,karaluchy...Wstyd mi za niego.Powinnam go kochać,ale nie potrafię.Za to,jak wyczekiwał mnie,by zgotować mi taki los ?! Dzwonimy do siebie,on przyjeżdża na święta,ale to nie miłość...
Pelagia 2010-04-11 18:27:26
Agnieszko, przeczytałam wszystko. Od deski do deski. Aż mam ciarki na ciele i łzy w oczach. Coś strasznego. Ale parszywy cham, gnój. Brak słów. Jak mógł tak postąpić? Trzymaj się. Wiem, że Ci ciężko. Że żadne słowa nie są w stanie podnieść Cię na duchu. On nie był Ciebie wart. Kiedyś będzie żałował, że tak Cię skrzywdził. Kiedyś jeszcze zapragnie kontaktu z synem. Bądź twarda! Miłość przyjdzie sama. Prawdziwe uczucie spotkasz w najmniej oczekiwanym momencie (jak ja). I uwierz, że to iż masz dziecko- jeśli facet naprawdę Cię pokocha- nie będzie żadną przeszkodą do stworzenia nowego, pięknego, prawdziwego związku. Trzymam za Ciebie kciuki. ps. mnie facet zdradził po 7 latach bycia razem, tuż po zaręczynach! Tak więc też swoje przeżyłam.
pikpokowa 2010-04-09 19:45:41
Kochane Panie, jak Wam żle to przeczytajcie moją historię... Zawsze nalezalam do niezależnych, radosnych kobiet, których faceci nie odstępują na krok. Życie mnie chyba troche rozpiescilo bo przebierałam, wybierałam, co kilka lat zmienialam partnerów bo każdy byl nie taki a mi sie wydawalo ze pojawi sie lepszy, ze stac mnie na wymarzone, idealne życie... W pewnym momencie pojawił sie na mojej drodze mężczyzna, ktory miał żone i dorosłą córkę. trudno bylo go z tego powodu traktowac poważnie. Mialam swoje zasady, poza tym jestem z katolickiej rodziny i nie wyobrazalam sobie rozbijac małżenstwa pomimo tego, ze facet cos w sobie fajnego mial. Wyobrazcie sobie , ze on tak oszalał, ze w dwa miesiące wziął rozwód, wyprowadzil sie z domu i robil wszystko zeby mi udowodnic ze mnie kocha. Mijal czas a ja zaczelam patrzec na niego przychylniej, był uparty. Zaczelam tlumaczyc sobie i swiatu, ze facetowi sie po prostu nie udalo, ze to nie musiala byc jego wina. Pozwoliłam zeby sie do mnie zbliżyl i ... zaszłam w ciążę. Na poczatku jeszcze sie staral...padały słowa, ze jest najszczeliwszym facetem na ziemi. Nie potrafil jednak okazac mi czulosci, ktorej bardzo potrzebowalam. Calymi dniami pracowal, zrobil sie zimny, oschły ale tlumaczylam sobie, ze to ze zmęczenia. Coraz czesciej sie kłocilismy. W tych kłótniach okazał sie chamem, uzywal wulgarnych słow, pokazywał fakiu i takie tam. Czulam sie poniżana ale wszystko tłumaczylam bo mielismy przeciez stworzyc rodzine. Zaczelam zatracac wlasna tozsamość. Uswiadomilam to sobie dopiero teraz. Urodzil sie Kubuś. Myslalam ze sie zmieni, ze dziecko rozmiękczy nawet najtwardszego. Byłam naiwna w tych poglądach. Po jednej z kłotni wyprowadzil sie z mojego mieszkania. Zrobil to bez słowa wytłumaczenia, wrócilam do domu i po prostu nie bylo jego rzeczy. Zabolało. Cholernie. Pozniej przepraszal i bil sie w piersi. Nadal kochałam i chcialam dalej z nim zyc. Zobaczcie jak bardzo spadło moje poczucie wartosci. jednego dnia mowil ze kocha, nastepnego ze zastanawia sie co zrobic- wrocic czy nie wrocic. Paranoja. To nękanie psychiczne trwalo jakis miesiac. Kilka dni temu zasypal mnie smsami ze kocha, ze wie co stracil...Spotkalismy sie i powiedzialam mu ze ma dwa wyjscia- albo wraca i oddaje sie calym sercem temu zwiazkowi i idziemy na terapie albo znika z mojego zycia i z zycia syna bo inaczej wyląduje w wariatkowie. Tyle co ja łez wylałam, te noce nieprzespane- a przeciez musialam wychowywac syna!!!! Dodam tylko, ze finansowo tez mi nie pomagał. Twierdzil wiecznie ze nie ma. heh I wiecie jakie rozwiazanie wybrał? Ze odchodzi i nie chce utrzymywac z nami kontaktu. mówił to trzymajac trzymiesieczne dziecko na rekach, które sie do niego usmiechalo, które jest tak bardzo do niego podobne, ktore ma jego krew. Patrzyl na niego i mowil ze nie chce nas znac. Dodal tez ze przez caly zwiazek ze mna mial wyrzuty sumienia zwiazane z byłą żoną i ona caly czas byla w jego myslach. I tak oto ja niezalezna kobieta dostalam najwiekszego kopa w tyłek od zycia. Juz wiem, ze ludzie potrafią byc okrutni, bezwzględni. Że trzeba liczyc tylko na siebie i miec swoj swiat. Teraz jest etap żalu i niedowierzania w to co sie stało. Ciągły płacz, znowu nieprzespane noce. Patrze na dziecko i świat mi sie wali. czarna dziura. Gdzies na dnie serca wierze, ze bede jeszcze szczesliwa. Potrafie kochac całą sobą i moze ktos kiedys to naprawde doceni i pokocha nas najbardziej na swiecie.Zostalam strasznie zraniona ale dziekuje Bogu, ze Kuba ma tylko 3 miesiace i nie wie co sie dzieje. Czy ktos w ogole to przeczyta? chyba za długi ten referat ale palce same latają po klawiaturze. Wy nie macie dzieci z tego co czytałam. Zareczam Wam, ze mając je jest jeszcze trudniej. Bo ja na imprezki sie nie wybiore. Musze sie nim opiekowac, byc odpowiedzialna. jak znalezc mezczyzne zycia? Poki co nie szukam, wierze ze to samo przyjdzie. Cieszcie sie ze nie zalozylyscie rodziny. Ze mozecie zaczac wszystko od nowa z czystą kartą. Na mojej karcie jest już synek. Pozdrawiam Was serdecznie
Agnieszka 2010-04-09 14:13:25
WKRADŁ SIĘ BŁĄD... JA MAM 46 lat, a ON 66... Sorry hehehehehehe....
INGA 2010-03-10 17:28:14
Witaj Was Drogie Panie, Dziewczyny, Kobiety bardzooo serdecznie... Weszłam i ja w tę stroną "jak żyć po rozstaniu"... To już jest prawie miesiąc czasu. Bylismy ze sobą 2,5 roku. A wiecie co było powodem rozstania??? Muszę to Wam napisac, bo być może którąś z Was dotknie kiedyś ten (mało znany chyba jeszcze) problem... Mój facet od zawsze (kiedy byliśmy razem ze sobą) cierpiał na "zespół Otella" (chorobliwa, patologiczna zazdrość, która doprowadza do obłędu. Chory widzi wszędzie zdrady, zdradr..., zdrady)... KOSZMAR!!! Mnie było trudno odejść, bo straciłam wcześniej Męża i...pokochałam Jego. Na domiar wszystkiego - między nami była różnica 20 lat (ja młodsza - mająca 26, on 66 lat). Dziwne??? Nie! Bo pokochałam i dałam wszystko!!! Czas, zdrowie, wytrzymałość psychiczną, notoryczne zarzekanie się, że nie mam inklinacji do zdrad, które były wszędzie! Na stacji paliw, w pracy, na uczelni, na klatce, w drodze, gdy do niego jechałam... Boże Mój! Wszystko kwestionowałam i walczyłam, by być z NIm... A skończyło się banalnie... 14 lutego. Walentynki. Poszłam do sklepu na dół, aby kupić mu mleko, była kolejka, trochę mnie nie było, mleko kupiłam nie to, co powinnam i... na pewno zdradziłam go!!! A ja??? Już pękła granica wytrzymałości!!! Nawyzywałam go od starych........... pi pi pi.... i... na drugi dzien odjechałam. Bardzo cierpię!!! Mam depresję..., nie mogę spać nocami, ale pracuję, uczę studentów zaocznie i... wiem, że zniszczył mnie, mój czas, moją miłość i... wiarę w ludzi... Ale - nie w e wszystkich... OK. Nie zanudzam... Pozdrawiam Was Kobiety!!!
INGA 2010-03-10 17:26:29
Trudno mi cokolwiek dodać,bo widzę,że doskonale wiecie co czuję kobieta w takiej sytuacji.My rozstaliśmy się w niedziele,tuż przed dniem kobiet,za kilka dni miala odbyć się nasza rocznica...4.Byliśmy wspólnie w tylu miejscach, zwiedziliśmy kawał świata,mieszkaliśmy razem,a teraz tak trudno wymazać to wszystko z pamieci.Co prawda mija 3 dzień a ja nie moge przestac myslec.Wszystko zarzuca mnie,a mial naprawde idealnie.Kazdy mowi ze do siebie wrocimy ale ja nie widze sensu jesli on ciagle chce mnie o wszystko winic.Jesli sa tu jacys faceci powiedzcie dlaczego wam tak trudno przyznac sie do winy,do wlasnego bledu.Az tak to was boli?Az tak uraza dume?!
Anonim 2010-03-09 13:38:04
Hmm,moj zwiazek tez sie zakonczyl 7 lutego jak mojej poprzedniczki. Bylismy razem 3,5 roku. przez tydzien niemoglamsioe nad niczym skoncentrowac, ciagle plakalam. nadal jest mi smutno ale wiem ze trzeba zyc dalej....
Anita 2010-02-21 17:35:44
Strasznie sie ciesze, ze trafiłam na tą strone...wczoraj zakończył sie moj związek...no i jest płacz, żal, ból,szukam jakiegoś wsparcia, robie co moge by nie myślec, o nim, o nas pewnie duzo bedzie musiało minąc jeszcze czasu... zaczne od tego, że nowy rok nie rozpoczął sie optymistycznie, straciłam prace a teraz jego... od paru dni nie moge jesc spac normalnie funkcjonowac. Słowa ktore usłyszalam nadal krążą po glowie. I tak analizuje to wszystko. Podobno moja miłośc była zbyt mocna, on czuł sie przyparty do ściany i bał sie tego, że jest całym moim życiem...myślałam,że to działa na zasadzie wzajemności, że obdarzyłam go "normalna" miłoscia (jesli wogole takie pojecie istnieje) albo to on nie byl gotowy na powazny zwiazek...ciężko mi teraz wydusic z siebie cos konkretniejszego..wazne, ze moge napisac te pare slow..
N.... 2010-02-08 11:36:32
zerwałam wczoraj z chłopakiem po 2 latach zwiazku, czuje sie zle, ale nie moge płakac jakos nie umiem... To od poczatku był zwiazek bez przyszłosci on kochał cały czas swoja byla dziewczyne i pewnie by mnie zostawil dla niej, ale ona ma chlopaka i jest szczesliwa. dowiedzialam sie 2 tyg temu ze do niej napisal ona odp mu tylko ze jest szczesliwa i ma dac jej swiety spokoj. rozładował całą złość na mnie. na poczatku nie wiedzialam o co mu chodzi pozniej sprawdziłam jego poczte, widziałam wiadomosci, wiedzialam ze czas cos zrobic. Najgorsze jest to ze tak jak w artykule pisze wyobrazam sobie go z jak najlepszej strony i wspominam tylko dobre chwile, a przeciez tyle bylo tych złych.. tyle rozczarowan i bólu. Kiedy usiadłam dzisiaj do ksiazek poczułam jego perfum na bluzie ale nie plakalm, bluze wypralam i wlaczylam sobie komedie. Ten czas teraz poswiece przyjaciólce ktorej wlasnie urodzilo sie dziecko, zadbam o siebie i wkoncu bede mogla wyjsc ze znajomymi do pubu bez zadnych wypominan. Wiem jedno on wroci - za tydzien... moze za dwa, ale juz raz mu wybaczylam i powiedzialam ze kolejnego rozczarowania nie zniose. wiedzial o tym a mimo wszystko to zrobil, nie zatrzymal mnie kiedy odchodzilam nie zalezalo mu na mnie tak jak mi na nim. Straciłam najwspanialszego przyjaciela i najkochanszego chlopaka, nie mam zadnej rodziny, mam tylko przyjaciolke ale zawsze mialam pod gorke w zyciu, wydaje mi sie ze i tym razem dam sobie rade bo jestem duzo warta. A dołowanie sie ze swiat sie skonczyl i tak mi nic nie pomoze bo musze zyc dalej. Nikt mi nie zabroni go kochac bo jesli sie kogos kochalo to nigdy sie nie przestanie, na dnie serca zawsze bedzie slad, chce to wspominac z usmiechem na twarzy a nie ze łzami w oczach. Chce myslec ze spotkalo mnie cos wspanialego, ze kochalam kogos bardziej niz siebie i dawalam ta milosc mimo ze on jej nie chcial. Z czasem moi drodzy wszystko sie poukłada...
Anonim 2010-01-28 16:29:51
siedze w toksycznym zwiazku caly swiat sie kreci wokol niego mam dwoje dzieci nie wiem co mam robic :(chce milosci
sylwiaaa 2010-01-28 11:50:12
nic, olej go. kawał chama i tyle
ewa 2010-01-24 16:21:07
mój facet ex zerwał ze mną tydzień temu przez esemesa... wogóle fajnie a dzisiaj mamy sie zobaczyć bo chce się spotkać ja chce mu oddać rzeczy które mnie drażnią... bardzo go kocham co mam zrobić?
Anonim 2010-01-24 14:00:18
6lat żyłam w toksycznym związku. rozstaliśmy się bo nawzajem stwierdziliśmy że to bez sensu, skoro nawzajem się ograniczamy. P 4 latach bycia szczęśliwą singielką zakochałam się w rozwodniku, który był dla mnie całym światem, mówił, że kocha i że jest mu ze mną fantastycznie. Wiązał z nami plany na przyszłość. Przyjęłam nawet jego zaręczyny bo myślałam ,że wreszcie postanowił zerwać z przeszłością i byłą żoną. Niestety jego wadą była ONA, a ja nieumiem o Nim zapomnieć bo oboje wiemy,że byłoby nam ze sobą idealnie...
:( 2009-12-12 19:14:33
A ja włąsnie siedzę w tę noc i zastanawiam się czy jest sens dalje tkwic w związku w którym nie jestem szczęsliwa..Jednak jak zakończyc zwiazek , któy trwa 15 lat i który przeszedł już niejedną próbę i jak rozstac sie z człowiekiem bez któego nie wyobrażam sobie życia , ajednocześnie życie z nim jest nie do zniesienia. Nie ufam mu , bo przyłapałam go na flirtach na gg itd Nie wiem co dalej robic ?
anonim 2009-12-01 01:01:48
Witaj Janusz... Nie widze swojej winy tym bardziej, że dostosowywałam się do wszystkiego co on chciał i dostałam zapłacone... Tak, okazało się, że to nie były tylko obiady z kolezanką ale coś więcej... Spakowałam się... Mimo, że on pisze, iż popełnił błąd ja uczyę się żyć sama............... Nie wiem czy komuś jeszcze zaufam...
Anonim 2009-11-25 14:38:40
postanowiłem skończyć swój 5letni związek gdyż dotarło do mnie, że nie jest to to czego oczekuje od życia. Będąc na tyle odważnym żeby być szczerym, mówiąc swojej ukochanej żeby zadbała o swoją figurę, otrzymywałem jazdy pretensje placz i awantury , że jak ona mogła przestać mi sie podobać.Zabranianie spotykania się z kolegami. Wyssana z palca zazdrość, agresja....Po zaręczynach w niebie a po 3 tyg zostałem wyrzucony o 1 wnocy z jej mieszkania . Tak sie traktuje ukochanego? Lenistwo w seksie. Czuje sie podle ale dlużej tak nie można żyć.Czas na zmiany. Jestem poszarpany przez to , mimo ze ludzie z mojego otoczenia, również kobiety mówią mi że byłem za dobry, że jestem przystojny. Mam duże poczucie humoru Pracowity ..to nie moge uwierzyć że moge jeszcze spotkać dziewczynę która będzie znała potrzeby mężczyzny, będzie czuła i zdroworozsądkowa. Moja cierpliwość sie skończyła.Przemyślcie to sobie czy czasem wy drogie Panie w jakis sposób nie zawiniłyście.Pozdrawiam
Janusz 2009-11-25 00:47:24
Facet zostawił mnie 5 dni temu... Podobno nie powinnam się czepiać że obiady jada z koleżankami, bo ja jestem w tym czasie w pracy... Hmm, rozchodziłam się już nie raz, nie był moim pierwszym facetem, ale był pierwszym z którym myślałam że będę szczęśliwa już zawsze, że będziemy mieli dzieci, itd... Artykuł jest świetnt, tylko niech ktoś mi odpowie ile jeszcze będzie tych żab do całowania zanim znajdzie się właściwą? Ten związek 2 lata - msię skończył, poprzedni 4 lata - się skończył, wcześniejszy 3 lata się skończył... Człowiek się starzeje a księcia nie widać ;)
Singielka 2009-11-05 12:25:38
Nie wierzę! Jestem w szoku. Co za maminsynek?!
Elka 2009-10-29 09:50:38
witam moje kolezanki,roztalismy sie z partnerem poniewaz powiedzial ze nie ma miejsca w jego sercu dla dwoch kobiet jedna bylam ja druga jego matka bylismy razem 7 lat .Nie moge dojsc do siebie on byl dla mnie moja jedyna miloscia .Minelo 3 miesiace .od roztania nie spodziewalam sie tego ze przegram z matka.Mamy po 40 lat myslalam ze sie zestarzejemy razem .Czy oni wiedza jak bardzo mnie skrzywdzili?
iwona 2009-10-28 20:42:21
jak ja mam żyć bez niego skoro po tak długim czasie nie mogę o nim zapomnieć?I też czasami chciałabym wiedzieć co się z nim dzieje a wiem że nie mogę nic w tym kierunku już zrobić .To jest bardzo trudne do pogodzenia.I jak ja mam wejść w nowy związek ?Dwa lata i 6 miesi. to kawał czasu a ciągle o nim myślę.Co robić?
Anonim 2009-10-25 18:14:49
Ja jestem 2 lata i 6 miesi. po rozstaniu i nie zapomnialam. Jeżeli się kochało całym sercem to nigdy tak naprawdę się nie zapomni.Można się nauczuć tylko z tym żyć.
Anonim 2009-10-25 17:38:42
też jestem po rozstaniu, najbardziejj dobija mnie to że nie wiem kompletnie nic co się u niego dzieje:(
Anonim 2009-10-24 19:48:49
Świetny artykuł, dał mi świeże, radośniejsze spojrzenie na to, co stało się w moim życiu. Dziękuję :)
ZofiaSiemionowna 2009-09-20 11:54:51
Czy ktoś może powiedzieć mi jakie jest najlepsze lekarstwo na ból po rozstaniu????Artykuł jest bardzo dobry i na pewno w jakims stopniu pomaga zmienić myslenie.Ale co zrobic jesli jest sie w kraju gdzie nie ma wielu mozliwosci rozrywek,nie ma barów dyskotek itp miejsc...
Anonim 2009-09-10 20:51:35
Artykuł sam w sobie jest bardzo dobry,ale naprawde cięzko jest nastawic sie optymistycznie do swiata po zerwaniu.Ze swoim chlopakiem byłam 5lat i pare dni temu rozstał sie ze mna ;( Nie moge sie poprostu pozbierac , tak go kocham i prosze aby wrocił,ale zawsze dostaje tą samą odpowiedz zimna i bolesna ''NIE'' co dalej robic ??
Anonim 2009-09-10 19:03:27
Ze swoim chłopakiem, a raczej narzeczonym rozstałam się ponad dwa miesiące temu. To była nasza wspólna decyzja. Jednak po kilku dniach wpadłam w panikę...właśnie z powodu samotności..z powodu poczucia pustki. Nachodziła mnie czasem myśl, żeby powrócić, ale walczyłam z ta myślą. Często popłakiwałam. Artykuł nadał mej sytuacji nowy sens. Jest pozytywny i podnosi na duchu.
Anonim 2009-08-15 15:51:31
Widocznie nie jest ciebie wart. Facet pokazuje jaki jest dopiero po rozstaniu. Pamiętaj. Był chamem i tyle...
Ewa 2009-06-01 17:16:00
Ja byłam z moim chłopakiem 3,5 roku. Między nami było rewelacyjnie cały czas. Wszyscy mówili,że tworzymy idealną parę,że ta miłość tak od nas pi w ogóle.. I ostatnie 2 tyg zmieniły wszystko .. on zaczął być dla mnie chamski,zimny i wolał spędzać czas z innymi.. olewał mnie jednym słowem.. Przez tydzień płakałam jak głupia.. Mama nawet bała się mnie zostawiać samą w domu.. niby mamy "przerwę" .. Ale ja czuję,że to już koniec ;( już czułam od dawna,że go tracę.. Ten artykuł pozwolił mi inaczej patrzeć na świat .. Ale nadal jest mi ciężko ;( Jestem załamana ;( Nie wiem kim jest człowiek,którego tak bardzo kocham ;(
Anonim 2009-06-01 17:11:31
Ja zerwałam z facetem 4dni temu. I czuję się fantastycznie! Tego potrzebowałam.
Jadzia 2009-05-05 14:38:50
Swietny artykuł. Ja jestem dopiero 2 dni porozstaniu. Mój ex stwierdził, że nie ma dla mnie zbyt wiele czasu. Zreszta nie ważne, istotne jest to że bardzo zabolał mnie sposób w jaki zostałam potraktowana. Najgorsze jest teraz to iz ciężko jest mi wieczorami. W ciągu dnia , mam prace , którą lubie a wieczorami wracam myślami do chwil spedzonych wspólnie. Ale artukuł uzmysłowił mi że jestem teraz wolna i mam wiecej czasu na rzeczy które zaniedbywałam ,bedąc z nim.
paulina 2009-03-02 15:27:30
W moim przypadku przerwy nigdy się nie sprawdzały, dlatego teraz gdy nadchodzi rozstanie, próbuję jak najszybciej się z tego podnieść i wierzyć, że gdzieś tam przeznaczony jest mi ktoś inny. W końcu " trzeba pocałować wiele żab, żeby znaleźć swojego księcia" :) . Wiecie co? Z moich marzeń dziecięcych nadal w głowie tkwi mi wyrażenie "książę z bajki",a ja pomimo nieudanych związków, czekam na niego. Myślę, że do pewnych spraw trzeba dojrzeć ...
Weronika 2009-02-19 20:48:05
Nie uznaję ich. Nie mają sensu. Albo się z kimś jest , albo nie.
Angelika 2009-02-19 20:14:17
a co sądzicie na temat przerw w związku?
Vika 2009-02-19 17:23:56
Ja potrzebowałam 2 lat żeby zapomnieć o swoim facecie. I tak do końca nie zapomniałam, ale otworzyłam się chociaż na nowe uczucie.
Megi 2009-02-19 17:03:31
Rewelacja. Tekst napawa optymizmem. Kilka dni temu zerwał ze mną chłopak, bo 3 latach bycia razem. 4 dni wyłam jak dziecko, ale dziś czuję się lepiej. Tęsknie, ale nie zabiegam już o niego. To on mnie porzucił, więc nie będę się poniżać i błagać go o to, by do mnie wrócił. Przeczytałam artykuł i nabrałam wiary w to, że być może już wkrótce znowu się zakocham i spotkam wreszcie tego jedynego! Trzymajcie za mnie kciuki.
Marcelina S. 2009-02-19 16:41:20


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.
 
Najchetniej komentowany artykul
 
 
Ostatni komentarz
Polecam Wam drogie Czytelniczki film pt. Wieczór. Przepiękny, wzruszający o nieszczęśliwej, głębokiej miłości.
Ilcia 2009-12-15 23:47:15
 
 
 
 
 
Newsletter
Zapisz się do naszego newslettera

 

 
 
 
 
 
Ankieta

Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?

 
 
 
Polecamy Adresy

Agencja I.D.Media
Sanok, ul. Pogodna 3
Ars Medica
Kraków, ul. Warszawska 17
Centrum Honda Łódź
Łódź, ul. Przybyszewskiego 199/205
IK Magazine
Warszawa, ul. Giełdowa 4a/39

Plich fashion
Kraków, ul. Dominikańska 3
Polska Biżuteria
Gdańsk, ul.Edisona 3/3
Restauracja indyjska Bombay
Szczecin, ul. Partyzantów 1
Restauracja włoska La Casa
Wrocław, ul.Wita Stwosza 16
Sensido
Kupuj i zarabiaj!

 
 
Copyright © 2012 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.