Jak żyć po rozstaniu?

 

Czułe pocałunki, niespodziewane bukiety Twoich ulubionych kwiatów, spacery tylko we dwoje, spełnienie i radość- tak można by określić Twój związek...którego już nie ma. Ale koniec związku,to nie koniec życia!


Początki
Kochał Cię. Przecież Cię o tym zapewniał. Przeczuwałaś, że coś jest nie tak, ale przecież każdy związek przeżywa czasem kryzys. Myślałaś, że to minie, że się ułoży, że znowu będzie jak kiedyś, a Ty nadal będziesz mu ufać i żyć...dla niego. Wszyscy mówili, że tworzycie idealną parę i świetnie do siebie pasujecie. Jednak tym razem kłótnia nie zakończyła się happyendem, tylko milczeniem, łzami i niedowierzaniem, że to, co miało trwać i dawać Ci szczęście zawiodło...zawiodła miłość. Mijają kolejne tygodnie,a Twój każdy wieczór wygląda tak samo: oglądasz romanse, obok leży czekolada i karton chusteczek. Użalasz się nad własnym losem, nie próbujesz niczego zmienić i wciąż tylko powtarzasz, że już nigdy nie znajdziesz tego jedynego, a miłość będzie omijać Cię szerokim łukiem. Albo wręcz przeciwnie- efektywnie udajesz, że nic się nie stało. Rzucasz się w wir pracy i maraton imprez i właściwie wydaje Ci się (i wszystkim Twoim znajomym) że wszystko gra, do czasu gdy zostajesz sama w domu, gdy zbliża się dzień jego urodzin, wasza rocznica, którą teraz pewnie razem byście świętowali. Przecież jeszcze tak niedawno Twoim największym problemem był fakt, co mu kupić, a teraz jego już nie ma i nie ma już was. Podobno czas leczy rany, ale po co go marnować? Życie po rozstaniu wcale nie musi tak wyglądać!

Życie po rozstaniu = nowe życie
Mówią, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Jeśli Twój związek nie przetrwał to znaczy, że to nie było to, nawet jeśli tak Ci się wydawało. W tym wypadku życie sprawiło Ci figla, ale to nie znaczy, że już nigdy się nie zakochasz, wręcz przeciwnie. Potraktuj swoją przeszłość jako lekcję na przyszłość, przecież aby poznać tego jedynego, trzeba spotkać wiele osób, trochę pocierpieć, aby później poznać tego właściwego i spijać nektar miłośći. Bądź wdzięczna za czas, którego mogłaś doświadczyć przy boku ex-mężczyzny i jak najszybciej zaakceptuj status tymczasowego singla. Nie warto bowiem tracić czas na płakanie i użalanie się nad sobą. Koniec związku może oznaczać początek Twojego nowego życia! Musisz tylko odkryć to, co niesie za sobą taki obrót wydarzeń, oswoić się z myślą, że będziesz przez jakiś czas budzić się i zasypiać sama, a na imprezę zamiast z facetem, pójdziesz sama lub z przyjaciółką. Kieruj się przysłowiem, że jeśli ktoś zamknął drzwi, zawsze masz otwarte okno- a więc korzystaj z uroków życia po rozstaniu, które ku Twemu zdziwieniu może być o niebo lepsze niż życie u czyjegoś boku.

Mężczyzna? Nie, dziękuję
Przypomnij sobie ile razy chciałaś iść na imprezę w babskim gronie, poczuć się na parkiecie rozchwytywana i czuć na sobie wzrok innych mężczyzn, zupełnie jak wtedy gdy byłaś sama? Już planowałaś dziki wypad ze znajomymi, kiedy on wyraźnie Ci tego zabraniał. Spójrz z perspektywy czasu ile rzeczy Cię ominęło i pomyśl ile Cię czeka. A gdy za każdym razem zwróciłaś mu delikatnie uwagę, że coś zrobił nie tak, wypominał Ci błędy i obwiniał o robienie wymówek. Przecież denerwowało Cię, że znowu nie zadzwonił, sobotni wieczór spędził z kolegami i o mały włos nie zapomniał o waszej rocznicy. A te samotne wieczory, które dręczyły Cię myślami, czy aby on na pewno jest Ci wierny? Nawet seks z nim mógł być przecież lepszy! Owszem, było kilka romantycznych wieczorów i wspólnych wakacji, ale gwarantuję, że połowa z tych wspomnień jest teraz przez Ciebie koloryzowana, a nastrojową noc może dać wielu mężczyzn. Muzyka, świeczki, dobre jedzenie- to wszystko wpływa na to, że postrzegamy naszego partnera przez pryzmat różowych okularów. Podczas gdy dobrze można się czuć przy większości panów, pod warunkiem, ze jesteśmy pozytywnie nastawione i towarzyszy nam romantyczny klimat. Mężczyzna? Uwierz mi, póki co go nie potrzebujesz!

Singielka – to brzmi dumnie!
Bycie singlem naprawdę nie jest takie złe. Kończąc związek odzyskałaś władze nad swoim życiem! W końcu sama decydujesz co, gdzie i z kim robisz. Żadnych tłumaczeń, banalnych prezencików. Na nowo stałaś się panią swojego czasu. Impreza do białego rana (i nawet jeśli nie będziesz pamiętać jak wróciłaś do domu, nie będziesz czuć się winna, nikt nie będzie oczekiwał, że się przed nim wyspowiadasz ze swoich drobnych grzeszków), zakupy...duużo zakupów, poświęcenie się pasji – to wszystko na Ciebie czeka. Przecież rozpad związku niekoniecznie musi oznaczać rozsypanie się Twojego świata- oznacza jedynie jego przekształcenie. Rozstanie traktuj jak katharsis, odkryj samą siebie na nowo. Zastanów się z ilu rzeczy zrezygnowałaś, teraz masz świetną okazję by skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich potrzebach. Nie żałuj sobie, pieniądze, które wydałabyś na prezent dla ukochanego, możesz w końcu wydać na nowe szpilki czy pobyt w salonie spa. Zacznij rozwijać swoje zainteresowania i hobby, czas, który spędzałaś z partnerem możesz w końcu przeznaczyć dla siebie, bo masz go po prostu więcej, a zawsze przecież powtarzałaś, że Ci go brakuje. Idź na pływalnie, na siłownie, do kosmetyczki. Nic tak nie poprawia humoru jak porządny wysiłek i relaks w salonie piękności. Tylko będąc sama możesz dogłębnie poznać swoje potrzeby i osiągnąć wewnętrzną równowagę. Kiedy zatęsknisz za męskim ramieniem, żartobliwie powiedz sama do siebie, że „facet jest jak autobus, nie ten to następny!” I oto chodzi, masz teraz okazję powrócić do świata pierwszych, zaczarowanych randek. Znowu możesz kusić mężczyzn, dać się podrywać i flirtować z nieznajomymi. Najważniejsze żebyś nie odizolowała się od otoczenia, wychodź z domu i korzystaj z uroków życia- tymbardziej, że Twój ex na pewno tak robi, nie bądź zatem gorsza! Nawet jeśli teraz płaczesz pamiętaj, że po burzy zawsze przychodzi słońce, a Ty znajdziesz szczęście, ale do tego czasu baw się i korzystaj. W końcu masz czas na refleksję i przemyślenia- doceń to. Każdą myśl typu „nie jestem gotowa do zmian, nie uda mi się, nigdy już nie znajde mężczyzny” ignoruj i nie dopuszczaj do siebie. Pamiętaj, że optymizm przyciąga dobre wydarzenia, a Ty nadal możesz decydować o swoim życiu i brać z niego to co najlepsze.

To boli, ale nie zabija
Ciężko jest pogodzić się z nową dla nas sytuacją, zwłaszcza gdy odchodzi od nas ukochany człowiek, ale przecież to nie znaczy, że mamy bezczynnie siedzieć i płakać, czekając na cud. Życie jest pełne niespodzianek, dziś skończył się Twój związek, a jutro możesz poznać mężczyznę, który odmieni Twoje życie. Trzeba nauczyć się żyć po rozstaniu, a doświadczenia z poprzedniego związku potraktować jako żywą lekcję, która wzbogaci Twoje życie. W przyszłości na pewno nie popełnisz już tych samych błędów i będziesz szczęśliwa-to pewne, ale do tego czasu nie ma sensu się nad sobą użalać. Życie mija, a naszym zadaniem jest wykorzystanie go w pełni, nie trać więc czasu. Status singla traktuj przejściowo, to moment, w którym masz szansę skupić się tylko i wyłącznie na sobie, nie zmarnuj tego! Zadbaj o siebie, masz mało czasu zwłaszcza, że zapewne już wkrótce znowu będziesz zastanawiała się,co kupić na prezent swojemu nowemu mężczyźnie.

Wirginia Drabek, I.D.Media
fot. sxc.hu
 
 
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 4,83
 
 

Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł

E-mail adresata
 
 
Jak żyć po rozstaniu?
Czułe pocałunki, niespodziewane bukiety Twoich ulubionych kwiatów, spacery tylko we dwoje, spełnienie i radość- tak można by określić Twój związek...którego już nie ma. Ale koniec związku,to nie koniec życia!
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

Dodaj swój komentarz do artykułu.

 
Komentarz
 
Autor
 
 


Wasze komentarze
Mój ex facet zerwał ze mną 3 dni temu... Strasznie ciężko jest się pozbierać... Stwierdził, że nie ma czasu na związek i, że chce być sam. A jeszcze niedawno mówił, że mnie kocha... To jest chore!
Gosia 2010-08-23 20:59:55
tez rozstalam sie tydzien temu .bylismy razem 4 lata,a on powiedzial ze on nie jest pewien czy mnie kocha? czy to normalne?
kamila 2010-08-05 19:39:27
Ból jeszcze nie przeszedł.. ale czekam..
Puma 2010-07-24 11:07:19
agnieszko wcale ci nie współczuję! chciałaś zbudować szczęście na nieszczęściu innych czyli na jego żonie i córce,tak się nie robi dlatego nie jesteś szczęśliwa zapłaciłaś za to słono i wcale nie jest mi Ciebie żal! Ja też znalazłam sie w podobnej sytuacji gdzie mąż mnie zostawił z małym dzieckiem dla małolatki o 9lat młodzej od niego i wiem ,dobrze to wiem, że szczęścia oni nie zbudują. Bardzo cierpię z tego powodu dziecko zostało bez ojca, którego bardzo kocha, mój mąż szalenie kochał swiejo syna ale stało się tak, że w bezczelny sposób będąc świadoa że ma rodzinę wkradła się w nasze życie jak złodziej!
ula 2010-06-08 21:40:00
ja też pare dni temu usłyszałam, że to nie to, że potrzebuje czasu zeby wszystko przemyśleć, że chce być sam, że tego wszystkiego jest za dużo, ze nie czuł sie doceniany i ogolnie to co go bolało to powiedział. w niektórych sprawach miał rację ale ja dawałam z siebie wiele dla niego i tego związku. mam przyjaciół którzy sa ze mną, ale i tak to bardzo boli. Zapewniał ze kocha, ze jestem najważniejsza, że chce mojego szczęścia. i nagle chce być sam. Wydaje mi sie nie nie dojżał do poważnego związku skoro tak drobne problemy wymagające wyjaśnienia wydały mu sie nie do przejścia i wolał odejść...Też tak myślicie?
Dorota 2010-06-08 12:49:34
Pikpokowa,o tym nie mogłas wiedziec.Ja chcialabym wymazac to z swiadomoscii na zawsze...
Pelagia 2010-05-24 17:26:17
Ja rozstałam się po 7 latach. Minęło pół roku i jest coraz lepiej. Czas leczy rany. każdy mi tak mówił, nie wierzyłam w to, ale teraz wiem, że to prawda. Po jakimś czasie można dostrzec plusy zakończenia związku. Pozdrawiam
Tina 2010-05-15 23:45:10
Pelagio nie wiedziałam....
pikpokowa 2010-04-26 10:27:17
Artykuł przedawniony,ale jakże wciąż aktualny...zresztą-jeśli chodzi o rozstania-to się nigdy nie zmieni...zawsze będzie płacz,żal,smutek i pytanie DLACZEGO?! Ech,mój chłopak zostawił mnie prawie 2 miesiące temu.Wprawdzie nasz związek trwał zaledwie 9miesięcy,ale.....to była tak intensywna znajomość-miłość od pierwszego wejrzenia. Jak z bajki :) Nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego,nie kochałam tak mocno.... No ale cóż.On pewnego dnia przyjechał do mnie i leżąc obok powiedział "jeśli mnie kochasz,to pozwolisz mi odejść".... Powiedziałam,że nie pozwolę mu na to NIGDY....ale on podjął decyzję za nas dwoje.... :( Tłumaczył,że tak będzie lepiej,że on potrzebuje czasu,że chce być sam.....i wyszedł :( A teraz traktuje mnie jak swojego największego wroga.... Teksty typu "brak Ci ambicji,honoru"są już normą..... :( Nie potrafię sobie poradzić z samą sobą,z tą beznadziejną rzeczywistością,która mnie otacza!! Płaczę i myślę o nim każdego dnia.... Brakuje mi sił. A tak bardzo chciałabym uwierzyć,że jeszcze kiedyś będę szczęśliwa............ :(
Charlinka\'87 2010-04-26 10:08:51
Moja dziewczyna zostawiła mnie dla innego po prawie 5 latach ;x , Chociaż jest to napisane dla Pań , po przeczytaniu tego jest mi lepiej ^^ dzięki :)
Anonim 2010-04-25 12:38:31
To teraz kilka słów ode mnie.Agnieszko,dziwne są koleje losu.To bardzo smutne,co napisałaś.Masz dziecko,którego twój były facet nie chce widzieć na oczy.Ciebie również.To niewarty ciebie cham.Zgadzam się z pikpokową - jeśli nadejdzie moment,że poznasz dobrego,porządnego i odpowiedzialnego mężczyznę,to on być może nawet pokocha maleństwo jak swoje,a jeśli nie,to przynajmniej je zaakceptuje.Będzie wiedział,że ono jest częścią ciebie.Ciężko jest samotnej matce.Wiem,bo taki los spotkał moją mamę.Moi rodzice mieli już jedno dziecko,ale zmarło krótko po urodzeniu.Według relacji mamy ( ojca również ),tata bardzo mnie chciał.Mama bała się.Wciąż przeżywała stratę mojego brata.Tata systematycznie ją namawiał,przekonywał...I urodziłam się ja.Ojciec nie pomagał mamie,która już bardzo długo,jeszcze długo przede mną,nie mogła znaleźć pracy.Usiłowała pomóc nam babcia,ale ona też miała niewielką emeryturę.Było trudno.Noce bywały mroźne,a my nie mieliśmy czym napalić w piecu.Jednej niemal zamarzłam...Bardzo długo miałam niedowagę...Tata zawsze miał ważniejsze sprawy,niż my.Ciągle poza domem,ciągle nowe pomysły na biznesy ( bardzo głupie - dodajmy ).Dom z roku na rok niszczał,bo nikt nie miał pieniędzy,by go odremontować.Gdy miałam 4,5 roku,uciekłyśmy.Mama spakowała rzeczy,kupiła bilet i bez słowa wsiadłyśmy do pociągu.Gdy tata wrócił,szukał nas,pytał w okolicy,ale niczego konkretnego się nie dowiedział.Teraz każde z nas mieszka osobno.Ja z mamą niedaleko siebie,ale już ojciec 300 km od nas.Jego dom popadł w kompletną ruinę,nadal tam jest.Dach przecieka,ściany od 15 lat nieumalowane,pajęczyny,zniszczony drewniany płot,myszy,karaluchy...Wstyd mi za niego.Powinnam go kochać,ale nie potrafię.Za to,jak wyczekiwał mnie,by zgotować mi taki los ?! Dzwonimy do siebie,on przyjeżdża na święta,ale to nie miłość...
Pelagia 2010-04-11 18:27:26
Agnieszko, przeczytałam wszystko. Od deski do deski. Aż mam ciarki na ciele i łzy w oczach. Coś strasznego. Ale parszywy cham, gnój. Brak słów. Jak mógł tak postąpić? Trzymaj się. Wiem, że Ci ciężko. Że żadne słowa nie są w stanie podnieść Cię na duchu. On nie był Ciebie wart. Kiedyś będzie żałował, że tak Cię skrzywdził. Kiedyś jeszcze zapragnie kontaktu z synem. Bądź twarda! Miłość przyjdzie sama. Prawdziwe uczucie spotkasz w najmniej oczekiwanym momencie (jak ja). I uwierz, że to iż masz dziecko- jeśli facet naprawdę Cię pokocha- nie będzie żadną przeszkodą do stworzenia nowego, pięknego, prawdziwego związku. Trzymam za Ciebie kciuki. ps. mnie facet zdradził po 7 latach bycia razem, tuż po zaręczynach! Tak więc też swoje przeżyłam.
pikpokowa 2010-04-09 19:45:41
Kochane Panie, jak Wam żle to przeczytajcie moją historię... Zawsze nalezalam do niezależnych, radosnych kobiet, których faceci nie odstępują na krok. Życie mnie chyba troche rozpiescilo bo przebierałam, wybierałam, co kilka lat zmienialam partnerów bo każdy byl nie taki a mi sie wydawalo ze pojawi sie lepszy, ze stac mnie na wymarzone, idealne życie... W pewnym momencie pojawił sie na mojej drodze mężczyzna, ktory miał żone i dorosłą córkę. trudno bylo go z tego powodu traktowac poważnie. Mialam swoje zasady, poza tym jestem z katolickiej rodziny i nie wyobrazalam sobie rozbijac małżenstwa pomimo tego, ze facet cos w sobie fajnego mial. Wyobrazcie sobie , ze on tak oszalał, ze w dwa miesiące wziął rozwód, wyprowadzil sie z domu i robil wszystko zeby mi udowodnic ze mnie kocha. Mijal czas a ja zaczelam patrzec na niego przychylniej, był uparty. Zaczelam tlumaczyc sobie i swiatu, ze facetowi sie po prostu nie udalo, ze to nie musiala byc jego wina. Pozwoliłam zeby sie do mnie zbliżyl i ... zaszłam w ciążę. Na poczatku jeszcze sie staral...padały słowa, ze jest najszczeliwszym facetem na ziemi. Nie potrafil jednak okazac mi czulosci, ktorej bardzo potrzebowalam. Calymi dniami pracowal, zrobil sie zimny, oschły ale tlumaczylam sobie, ze to ze zmęczenia. Coraz czesciej sie kłocilismy. W tych kłótniach okazał sie chamem, uzywal wulgarnych słow, pokazywał fakiu i takie tam. Czulam sie poniżana ale wszystko tłumaczylam bo mielismy przeciez stworzyc rodzine. Zaczelam zatracac wlasna tozsamość. Uswiadomilam to sobie dopiero teraz. Urodzil sie Kubuś. Myslalam ze sie zmieni, ze dziecko rozmiękczy nawet najtwardszego. Byłam naiwna w tych poglądach. Po jednej z kłotni wyprowadzil sie z mojego mieszkania. Zrobil to bez słowa wytłumaczenia, wrócilam do domu i po prostu nie bylo jego rzeczy. Zabolało. Cholernie. Pozniej przepraszal i bil sie w piersi. Nadal kochałam i chcialam dalej z nim zyc. Zobaczcie jak bardzo spadło moje poczucie wartosci. jednego dnia mowil ze kocha, nastepnego ze zastanawia sie co zrobic- wrocic czy nie wrocic. Paranoja. To nękanie psychiczne trwalo jakis miesiac. Kilka dni temu zasypal mnie smsami ze kocha, ze wie co stracil...Spotkalismy sie i powiedzialam mu ze ma dwa wyjscia- albo wraca i oddaje sie calym sercem temu zwiazkowi i idziemy na terapie albo znika z mojego zycia i z zycia syna bo inaczej wyląduje w wariatkowie. Tyle co ja łez wylałam, te noce nieprzespane- a przeciez musialam wychowywac syna!!!! Dodam tylko, ze finansowo tez mi nie pomagał. Twierdzil wiecznie ze nie ma. heh I wiecie jakie rozwiazanie wybrał? Ze odchodzi i nie chce utrzymywac z nami kontaktu. mówił to trzymajac trzymiesieczne dziecko na rekach, które sie do niego usmiechalo, które jest tak bardzo do niego podobne, ktore ma jego krew. Patrzyl na niego i mowil ze nie chce nas znac. Dodal tez ze przez caly zwiazek ze mna mial wyrzuty sumienia zwiazane z byłą żoną i ona caly czas byla w jego myslach. I tak oto ja niezalezna kobieta dostalam najwiekszego kopa w tyłek od zycia. Juz wiem, ze ludzie potrafią byc okrutni, bezwzględni. Że trzeba liczyc tylko na siebie i miec swoj swiat. Teraz jest etap żalu i niedowierzania w to co sie stało. Ciągły płacz, znowu nieprzespane noce. Patrze na dziecko i świat mi sie wali. czarna dziura. Gdzies na dnie serca wierze, ze bede jeszcze szczesliwa. Potrafie kochac całą sobą i moze ktos kiedys to naprawde doceni i pokocha nas najbardziej na swiecie.Zostalam strasznie zraniona ale dziekuje Bogu, ze Kuba ma tylko 3 miesiace i nie wie co sie dzieje. Czy ktos w ogole to przeczyta? chyba za długi ten referat ale palce same latają po klawiaturze. Wy nie macie dzieci z tego co czytałam. Zareczam Wam, ze mając je jest jeszcze trudniej. Bo ja na imprezki sie nie wybiore. Musze sie nim opiekowac, byc odpowiedzialna. jak znalezc mezczyzne zycia? Poki co nie szukam, wierze ze to samo przyjdzie. Cieszcie sie ze nie zalozylyscie rodziny. Ze mozecie zaczac wszystko od nowa z czystą kartą. Na mojej karcie jest już synek. Pozdrawiam Was serdecznie
Agnieszka 2010-04-09 14:13:25
WKRADŁ SIĘ BŁĄD... JA MAM 46 lat, a ON 66... Sorry hehehehehehe....
INGA 2010-03-10 17:28:14
Witaj Was Drogie Panie, Dziewczyny, Kobiety bardzooo serdecznie... Weszłam i ja w tę stroną "jak żyć po rozstaniu"... To już jest prawie miesiąc czasu. Bylismy ze sobą 2,5 roku. A wiecie co było powodem rozstania??? Muszę to Wam napisac, bo być może którąś z Was dotknie kiedyś ten (mało znany chyba jeszcze) problem... Mój facet od zawsze (kiedy byliśmy razem ze sobą) cierpiał na "zespół Otella" (chorobliwa, patologiczna zazdrość, która doprowadza do obłędu. Chory widzi wszędzie zdrady, zdradr..., zdrady)... KOSZMAR!!! Mnie było trudno odejść, bo straciłam wcześniej Męża i...pokochałam Jego. Na domiar wszystkiego - między nami była różnica 20 lat (ja młodsza - mająca 26, on 66 lat). Dziwne??? Nie! Bo pokochałam i dałam wszystko!!! Czas, zdrowie, wytrzymałość psychiczną, notoryczne zarzekanie się, że nie mam inklinacji do zdrad, które były wszędzie! Na stacji paliw, w pracy, na uczelni, na klatce, w drodze, gdy do niego jechałam... Boże Mój! Wszystko kwestionowałam i walczyłam, by być z NIm... A skończyło się banalnie... 14 lutego. Walentynki. Poszłam do sklepu na dół, aby kupić mu mleko, była kolejka, trochę mnie nie było, mleko kupiłam nie to, co powinnam i... na pewno zdradziłam go!!! A ja??? Już pękła granica wytrzymałości!!! Nawyzywałam go od starych........... pi pi pi.... i... na drugi dzien odjechałam. Bardzo cierpię!!! Mam depresję..., nie mogę spać nocami, ale pracuję, uczę studentów zaocznie i... wiem, że zniszczył mnie, mój czas, moją miłość i... wiarę w ludzi... Ale - nie w e wszystkich... OK. Nie zanudzam... Pozdrawiam Was Kobiety!!!
INGA 2010-03-10 17:26:29
Trudno mi cokolwiek dodać,bo widzę,że doskonale wiecie co czuję kobieta w takiej sytuacji.My rozstaliśmy się w niedziele,tuż przed dniem kobiet,za kilka dni miala odbyć się nasza rocznica...4.Byliśmy wspólnie w tylu miejscach, zwiedziliśmy kawał świata,mieszkaliśmy razem,a teraz tak trudno wymazać to wszystko z pamieci.Co prawda mija 3 dzień a ja nie moge przestac myslec.Wszystko zarzuca mnie,a mial naprawde idealnie.Kazdy mowi ze do siebie wrocimy ale ja nie widze sensu jesli on ciagle chce mnie o wszystko winic.Jesli sa tu jacys faceci powiedzcie dlaczego wam tak trudno przyznac sie do winy,do wlasnego bledu.Az tak to was boli?Az tak uraza dume?!
Anonim 2010-03-09 13:38:04
Hmm,moj zwiazek tez sie zakonczyl 7 lutego jak mojej poprzedniczki. Bylismy razem 3,5 roku. przez tydzien niemoglamsioe nad niczym skoncentrowac, ciagle plakalam. nadal jest mi smutno ale wiem ze trzeba zyc dalej....
Anita 2010-02-21 17:35:44
Strasznie sie ciesze, ze trafiłam na tą strone...wczoraj zakończył sie moj związek...no i jest płacz, żal, ból,szukam jakiegoś wsparcia, robie co moge by nie myślec, o nim, o nas pewnie duzo bedzie musiało minąc jeszcze czasu... zaczne od tego, że nowy rok nie rozpoczął sie optymistycznie, straciłam prace a teraz jego... od paru dni nie moge jesc spac normalnie funkcjonowac. Słowa ktore usłyszalam nadal krążą po glowie. I tak analizuje to wszystko. Podobno moja miłośc była zbyt mocna, on czuł sie przyparty do ściany i bał sie tego, że jest całym moim życiem...myślałam,że to działa na zasadzie wzajemności, że obdarzyłam go "normalna" miłoscia (jesli wogole takie pojecie istnieje) albo to on nie byl gotowy na powazny zwiazek...ciężko mi teraz wydusic z siebie cos konkretniejszego..wazne, ze moge napisac te pare slow..
N.... 2010-02-08 11:36:32
zerwałam wczoraj z chłopakiem po 2 latach zwiazku, czuje sie zle, ale nie moge płakac jakos nie umiem... To od poczatku był zwiazek bez przyszłosci on kochał cały czas swoja byla dziewczyne i pewnie by mnie zostawil dla niej, ale ona ma chlopaka i jest szczesliwa. dowiedzialam sie 2 tyg temu ze do niej napisal ona odp mu tylko ze jest szczesliwa i ma dac jej swiety spokoj. rozładował całą złość na mnie. na poczatku nie wiedzialam o co mu chodzi pozniej sprawdziłam jego poczte, widziałam wiadomosci, wiedzialam ze czas cos zrobic. Najgorsze jest to ze tak jak w artykule pisze wyobrazam sobie go z jak najlepszej strony i wspominam tylko dobre chwile, a przeciez tyle bylo tych złych.. tyle rozczarowan i bólu. Kiedy usiadłam dzisiaj do ksiazek poczułam jego perfum na bluzie ale nie plakalm, bluze wypralam i wlaczylam sobie komedie. Ten czas teraz poswiece przyjaciólce ktorej wlasnie urodzilo sie dziecko, zadbam o siebie i wkoncu bede mogla wyjsc ze znajomymi do pubu bez zadnych wypominan. Wiem jedno on wroci - za tydzien... moze za dwa, ale juz raz mu wybaczylam i powiedzialam ze kolejnego rozczarowania nie zniose. wiedzial o tym a mimo wszystko to zrobil, nie zatrzymal mnie kiedy odchodzilam nie zalezalo mu na mnie tak jak mi na nim. Straciłam najwspanialszego przyjaciela i najkochanszego chlopaka, nie mam zadnej rodziny, mam tylko przyjaciolke ale zawsze mialam pod gorke w zyciu, wydaje mi sie ze i tym razem dam sobie rade bo jestem duzo warta. A dołowanie sie ze swiat sie skonczyl i tak mi nic nie pomoze bo musze zyc dalej. Nikt mi nie zabroni go kochac bo jesli sie kogos kochalo to nigdy sie nie przestanie, na dnie serca zawsze bedzie slad, chce to wspominac z usmiechem na twarzy a nie ze łzami w oczach. Chce myslec ze spotkalo mnie cos wspanialego, ze kochalam kogos bardziej niz siebie i dawalam ta milosc mimo ze on jej nie chcial. Z czasem moi drodzy wszystko sie poukłada...
Anonim 2010-01-28 16:29:51
siedze w toksycznym zwiazku caly swiat sie kreci wokol niego mam dwoje dzieci nie wiem co mam robic :(chce milosci
sylwiaaa 2010-01-28 11:50:12
nic, olej go. kawał chama i tyle
ewa 2010-01-24 16:21:07
mój facet ex zerwał ze mną tydzień temu przez esemesa... wogóle fajnie a dzisiaj mamy sie zobaczyć bo chce się spotkać ja chce mu oddać rzeczy które mnie drażnią... bardzo go kocham co mam zrobić?
Anonim 2010-01-24 14:00:18
6lat żyłam w toksycznym związku. rozstaliśmy się bo nawzajem stwierdziliśmy że to bez sensu, skoro nawzajem się ograniczamy. P 4 latach bycia szczęśliwą singielką zakochałam się w rozwodniku, który był dla mnie całym światem, mówił, że kocha i że jest mu ze mną fantastycznie. Wiązał z nami plany na przyszłość. Przyjęłam nawet jego zaręczyny bo myślałam ,że wreszcie postanowił zerwać z przeszłością i byłą żoną. Niestety jego wadą była ONA, a ja nieumiem o Nim zapomnieć bo oboje wiemy,że byłoby nam ze sobą idealnie...
:( 2009-12-12 19:14:33
A ja włąsnie siedzę w tę noc i zastanawiam się czy jest sens dalje tkwic w związku w którym nie jestem szczęsliwa..Jednak jak zakończyc zwiazek , któy trwa 15 lat i który przeszedł już niejedną próbę i jak rozstac sie z człowiekiem bez któego nie wyobrażam sobie życia , ajednocześnie życie z nim jest nie do zniesienia. Nie ufam mu , bo przyłapałam go na flirtach na gg itd Nie wiem co dalej robic ?
anonim 2009-12-01 01:01:48
Witaj Janusz... Nie widze swojej winy tym bardziej, że dostosowywałam się do wszystkiego co on chciał i dostałam zapłacone... Tak, okazało się, że to nie były tylko obiady z kolezanką ale coś więcej... Spakowałam się... Mimo, że on pisze, iż popełnił błąd ja uczyę się żyć sama............... Nie wiem czy komuś jeszcze zaufam...
Anonim 2009-11-25 14:38:40
postanowiłem skończyć swój 5letni związek gdyż dotarło do mnie, że nie jest to to czego oczekuje od życia. Będąc na tyle odważnym żeby być szczerym, mówiąc swojej ukochanej żeby zadbała o swoją figurę, otrzymywałem jazdy pretensje placz i awantury , że jak ona mogła przestać mi sie podobać.Zabranianie spotykania się z kolegami. Wyssana z palca zazdrość, agresja....Po zaręczynach w niebie a po 3 tyg zostałem wyrzucony o 1 wnocy z jej mieszkania . Tak sie traktuje ukochanego? Lenistwo w seksie. Czuje sie podle ale dlużej tak nie można żyć.Czas na zmiany. Jestem poszarpany przez to , mimo ze ludzie z mojego otoczenia, również kobiety mówią mi że byłem za dobry, że jestem przystojny. Mam duże poczucie humoru Pracowity ..to nie moge uwierzyć że moge jeszcze spotkać dziewczynę która będzie znała potrzeby mężczyzny, będzie czuła i zdroworozsądkowa. Moja cierpliwość sie skończyła.Przemyślcie to sobie czy czasem wy drogie Panie w jakis sposób nie zawiniłyście.Pozdrawiam
Janusz 2009-11-25 00:47:24
Facet zostawił mnie 5 dni temu... Podobno nie powinnam się czepiać że obiady jada z koleżankami, bo ja jestem w tym czasie w pracy... Hmm, rozchodziłam się już nie raz, nie był moim pierwszym facetem, ale był pierwszym z którym myślałam że będę szczęśliwa już zawsze, że będziemy mieli dzieci, itd... Artykuł jest świetnt, tylko niech ktoś mi odpowie ile jeszcze będzie tych żab do całowania zanim znajdzie się właściwą? Ten związek 2 lata - msię skończył, poprzedni 4 lata - się skończył, wcześniejszy 3 lata się skończył... Człowiek się starzeje a księcia nie widać ;)
Singielka 2009-11-05 12:25:38
Nie wierzę! Jestem w szoku. Co za maminsynek?!
Elka 2009-10-29 09:50:38
witam moje kolezanki,roztalismy sie z partnerem poniewaz powiedzial ze nie ma miejsca w jego sercu dla dwoch kobiet jedna bylam ja druga jego matka bylismy razem 7 lat .Nie moge dojsc do siebie on byl dla mnie moja jedyna miloscia .Minelo 3 miesiace .od roztania nie spodziewalam sie tego ze przegram z matka.Mamy po 40 lat myslalam ze sie zestarzejemy razem .Czy oni wiedza jak bardzo mnie skrzywdzili?
iwona 2009-10-28 20:42:21
jak ja mam żyć bez niego skoro po tak długim czasie nie mogę o nim zapomnieć?I też czasami chciałabym wiedzieć co się z nim dzieje a wiem że nie mogę nic w tym kierunku już zrobić .To jest bardzo trudne do pogodzenia.I jak ja mam wejść w nowy związek ?Dwa lata i 6 miesi. to kawał czasu a ciągle o nim myślę.Co robić?
Anonim 2009-10-25 18:14:49
Ja jestem 2 lata i 6 miesi. po rozstaniu i nie zapomnialam. Jeżeli się kochało całym sercem to nigdy tak naprawdę się nie zapomni.Można się nauczuć tylko z tym żyć.
Anonim 2009-10-25 17:38:42
też jestem po rozstaniu, najbardziejj dobija mnie to że nie wiem kompletnie nic co się u niego dzieje:(
Anonim 2009-10-24 19:48:49
Świetny artykuł, dał mi świeże, radośniejsze spojrzenie na to, co stało się w moim życiu. Dziękuję :)
ZofiaSiemionowna 2009-09-20 11:54:51
Czy ktoś może powiedzieć mi jakie jest najlepsze lekarstwo na ból po rozstaniu????Artykuł jest bardzo dobry i na pewno w jakims stopniu pomaga zmienić myslenie.Ale co zrobic jesli jest sie w kraju gdzie nie ma wielu mozliwosci rozrywek,nie ma barów dyskotek itp miejsc...
Anonim 2009-09-10 20:51:35
Artykuł sam w sobie jest bardzo dobry,ale naprawde cięzko jest nastawic sie optymistycznie do swiata po zerwaniu.Ze swoim chlopakiem byłam 5lat i pare dni temu rozstał sie ze mna ;( Nie moge sie poprostu pozbierac , tak go kocham i prosze aby wrocił,ale zawsze dostaje tą samą odpowiedz zimna i bolesna ''NIE'' co dalej robic ??
Anonim 2009-09-10 19:03:27
Ze swoim chłopakiem, a raczej narzeczonym rozstałam się ponad dwa miesiące temu. To była nasza wspólna decyzja. Jednak po kilku dniach wpadłam w panikę...właśnie z powodu samotności..z powodu poczucia pustki. Nachodziła mnie czasem myśl, żeby powrócić, ale walczyłam z ta myślą. Często popłakiwałam. Artykuł nadał mej sytuacji nowy sens. Jest pozytywny i podnosi na duchu.
Anonim 2009-08-15 15:51:31
Widocznie nie jest ciebie wart. Facet pokazuje jaki jest dopiero po rozstaniu. Pamiętaj. Był chamem i tyle...
Ewa 2009-06-01 17:16:00
Ja byłam z moim chłopakiem 3,5 roku. Między nami było rewelacyjnie cały czas. Wszyscy mówili,że tworzymy idealną parę,że ta miłość tak od nas pi w ogóle.. I ostatnie 2 tyg zmieniły wszystko .. on zaczął być dla mnie chamski,zimny i wolał spędzać czas z innymi.. olewał mnie jednym słowem.. Przez tydzień płakałam jak głupia.. Mama nawet bała się mnie zostawiać samą w domu.. niby mamy "przerwę" .. Ale ja czuję,że to już koniec ;( już czułam od dawna,że go tracę.. Ten artykuł pozwolił mi inaczej patrzeć na świat .. Ale nadal jest mi ciężko ;( Jestem załamana ;( Nie wiem kim jest człowiek,którego tak bardzo kocham ;(
Anonim 2009-06-01 17:11:31
Ja zerwałam z facetem 4dni temu. I czuję się fantastycznie! Tego potrzebowałam.
Jadzia 2009-05-05 14:38:50
Swietny artykuł. Ja jestem dopiero 2 dni porozstaniu. Mój ex stwierdził, że nie ma dla mnie zbyt wiele czasu. Zreszta nie ważne, istotne jest to że bardzo zabolał mnie sposób w jaki zostałam potraktowana. Najgorsze jest teraz to iz ciężko jest mi wieczorami. W ciągu dnia , mam prace , którą lubie a wieczorami wracam myślami do chwil spedzonych wspólnie. Ale artukuł uzmysłowił mi że jestem teraz wolna i mam wiecej czasu na rzeczy które zaniedbywałam ,bedąc z nim.
paulina 2009-03-02 15:27:30
W moim przypadku przerwy nigdy się nie sprawdzały, dlatego teraz gdy nadchodzi rozstanie, próbuję jak najszybciej się z tego podnieść i wierzyć, że gdzieś tam przeznaczony jest mi ktoś inny. W końcu " trzeba pocałować wiele żab, żeby znaleźć swojego księcia" :) . Wiecie co? Z moich marzeń dziecięcych nadal w głowie tkwi mi wyrażenie "książę z bajki",a ja pomimo nieudanych związków, czekam na niego. Myślę, że do pewnych spraw trzeba dojrzeć ...
Weronika 2009-02-19 20:48:05
Nie uznaję ich. Nie mają sensu. Albo się z kimś jest , albo nie.
Angelika 2009-02-19 20:14:17
a co sądzicie na temat przerw w związku?
Vika 2009-02-19 17:23:56
Ja potrzebowałam 2 lat żeby zapomnieć o swoim facecie. I tak do końca nie zapomniałam, ale otworzyłam się chociaż na nowe uczucie.
Megi 2009-02-19 17:03:31
Rewelacja. Tekst napawa optymizmem. Kilka dni temu zerwał ze mną chłopak, bo 3 latach bycia razem. 4 dni wyłam jak dziecko, ale dziś czuję się lepiej. Tęsknie, ale nie zabiegam już o niego. To on mnie porzucił, więc nie będę się poniżać i błagać go o to, by do mnie wrócił. Przeczytałam artykuł i nabrałam wiary w to, że być może już wkrótce znowu się zakocham i spotkam wreszcie tego jedynego! Trzymajcie za mnie kciuki.
Marcelina S. 2009-02-19 16:41:20


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.
 
Najchetniej komentowany artykul
 
 
Ostatni komentarz
Polecam Wam drogie Czytelniczki film pt. Wieczór. Przepiękny, wzruszający o nieszczęśliwej, głębokiej miłości.
Ilcia 2009-12-15 23:47:15
 
 
 
 
 
Newsletter
Zapisz się do naszego newslettera

 

 
 
 
 
 
Ankieta

Co najbardziej cenię u swojego faceta?

 
 
 
Polecamy Adresy

Amaris
Kraków ul. Floriańska
Ars Medica
Kraków, Warszawska 17
Bielizna Obsessive
Czaniec, ul. Kęcka 29
Centrum Honda Łódź
Łódź, ul. Przybyszewskiego 199/205
La szafa
Sklep internetowy tylko dla kobiet
Plich fashion
Kraków, ul. Dominikańska 3
Podkarpacka Agencja Prasowa I.D.Media
Sanok, ul. Pogodna 3
Polska Biżuteria
Gdańsk, ul.Edisona 3/3
Prozak
Kraków, Pl. Dominikański 6
Restauracja indyjska Bombay
Szczecin, ul. Partyzantów 1
Restauracja włoska La Casa
Wrocław, ul.Wita Stwosza 16
Studio 4 Beauty
Kraków, ul. Kościuszki 72
Studio 9
Kraków, ul. Karmelicka 15
Supermodelki
Warszawa, ul. Fantazyjna 42
Włoska restauracja Da Pietro
Kraków, ul. Rynek Główny 17
Łukasz Pęcak
Studio fotografii

 
 
Copyright © 2010 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.