Wtorek, 11 grudnia 2018r. Biny, Damazego, Waldemara
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Niebanalnie o Monroe


Jeżeli Marlena Dietrich była aniołem, to Marilyn Monroe była boginią…

W sierpniu tego roku minęła 50. rocznica śmierci amerykańskiej blond bogini. I przez te półwiecze zostało już chyba wszystko o niej opowiedziane - można o niej mówić nieustannie. Napisano o niej dwie książki: „Blondynkę” (Joyce Carol Oates) oraz „Mój tydzień z Marilyn Monroe” (Colin Clark), kręcono filmy, pokazywano niedawno odkryte jej osobiste zdjęcia, cały świat wiedział o jej romansach z wpływowymi mężczyznami. Jej życie prywatne wyszło na wierzch, każdy znał jej tajemnice. Ale czy naprawdę już wszystko zostało o niej powiedziane? 


Za mąż wyszła „raptem” trzy razy, choć miała licznych kochanków - uwiodła nawet samego prezydenta Johna Kennedy`ego oraz jego brata Roberta. Jak to robiła, że podbijała męskie serca z taką łatwością? Marilyn Monroe miała swoje sztuczki, by uwodzić mężczyzn, i mimo że odbierano ją raczej jako urocze acz nieporadne dziecko, jej sposób kokietowania nie był przypadkowy.


Zacznijmy od samej góry: słynna blond czupryna, bo jak wiadomo, „Mężczyźni wolą blondynki” (1953 r.). I równie znana informacja, że Marilyn Monroe blondynką nie była! Naturalna szatynka już na początku kariery dostała obsesji na punkcie jasnych loków do tego stopnia, że gdy grała w filmie „Przystanek autobusowy” (1956 r.) z Hope Lange, Monroe wpadła w furię tylko dlatego że… odcień włosów pani Lange był jaśniejszy od odcienia Marilyn. Nie było żadnych nadziei, by uspokoić aktorkę, dopóki Hope nie przefarbowała swoich włosów…

Idźmy dalej: zmysłowe usta. Lekko rozchylone, a podczas sesji zdjęciowych szepczące fotografowi „fuck me”, co według aktorki dodawało jej twarzy erotyzmu. Następnie zejdźmy trochę niżej i zatrzymajmy się na sutkach Marilyn Monroe. Aktorka pobudzała męską fantazję sterczącymi brodawkami. Najpierw próbowała pocierać je lodem, a że efekt nie był długotrwały, wpadła na pomysł, by pod swoimi obcisłymi sukienkami umieszczać niewielkie okrągłe guziczki. Na co wielu się nabierało, trzeba przyznać. Ach! nieprawdopodobnie wąskie sukienki bogini, które tak dokładnie podkreślały jej kształty! Kreacje, w których ledwo można było oddychać, były jedynymi, jakie uznawała. Jednak na przyjęciach Monroe mogła zapomnieć o drinkach, wymuszających konieczność udawania się do toalety, ponieważ tuż przed galami jej osobiste krawcowe zwężały sukienkę tak, aby jedynym sposobem na jej zdjęcie było rozprucie szwów…

Zsuńmy się nieco niżej, aż do ponętnych pośladków bogini. Dziennikarz James Bacon (notabene również jej kochanek) tak opisał jej sposób chodzenia: „Gdy sunęła tym swoim erotycznym zygzakiem, jej pośladki podskakiwały jak dwa szczeniaki kotłujące się pod prześcieradłem”. Jej krok, który sprawił, że Groucho Marx (jeden z tych braci Marx!) jeszcze wtedy początkującej aktorce powierzył rolę w „Love Happy” (1949 r.). A jak to wyglądało? Mianowicie podczas castingu Groucho powiedział, że da rolę tej dziewczynie, która przejdzie przed nim tak, że dym mu pójdzie z uszu. I tak się też stało! Dzięki sztuczce, którą się posłużył. A jak to zrobił? To już tajemnica komika. A jak swoją sztuczkę czyniła Marilyn Monroe? Otóż aktorka skracała jeden ze swoich obcasów o pięć milimetrów, dzięki czemu jej pośladki poruszały się w taki nietypowy sposób, jakby „nieświadomie flirtowały z mężczyznami”.
 Jakby tego wszystkiego było mało, nieznośna pannica lubiła prowokować całym swoim ciałem, nie używając żadnych sztuczek… Ani niczego, co miała na sobie.

Świadoma tego, że przed hotelem, w którym mieszkała, znajdują się paparazzi pod jej balkonem, roześmiana stawała w oknie przyodziana jedynie w strój Ewy. Kiedy indziej wychodziła na ulicę ubrana jedynie w futro, a gdy ktoś nie dowierzał jej, że pod spodem nic nie ma, udowadniała niedowiarkom, po prostu je uchylając. Raz na imprezie u Willa Fowlera, jej przyjaciela dziennikarza, zdarzyło się, że już podpita Marilyn najzwyczajniej w świecie rozebrała się do naga i paradowała tak do końca imprezy.


Jednak jej ekshibicjonizm nie należał do najbardziej ekscentrycznych z jej zachowań. Do jej prawdziwie dziwnych nawyków można za to przypisać jej fobie. Aktorka miała nieuzasadniony lęk przed tym, że ktoś chce ją skrzywdzić. Najczęściej nieopanowany strach zdarzał się po zmierzchu. W środku nocy dzwoniła do ludzi, by rozmawiać godzinami, aż nastanie dzień. Jakby oczekiwała, aż złe demony, jakie miała w swojej głowie, odejdą wraz z nastaniem dnia. Jej słynny nauczyciel aktorstwa Lee Strasberg mówił o rozmowach z nią tak: „Potrafiła przegadać kilka godzin, opowiadając o nieszczęśliwym dzieciństwie albo o tym, że jej życie nie ma sensu. Niektóre z tych rozmów były tak niepokojące, że jechałem po nią i zabierałem ją na noc do naszego domu”.
    

Ze znanych ludzi Lee Strasberg nie był jedynym z jej najbliższych. Przyjaźniła się również z Ellą Fitzgerald, która po wielu latach zaznaczała, że to właśnie dzięki Monroe jest znana: pewnego dnia aktorka zadzwoniła do właściciela jednego z najmodniejszych w tamtym okresie klubów Hollywood i oznajmiła mu, że jeżeli pozwoli on zaśpiewać na scenie jazzowej artystce, blond bogini wykupi miejsce przy pierwszym stoliku na wszystkie występy Elle Fitzgerald.


Przyjaźniła się z wieloma znanymi nazwiskami, a plakaty z jej podobizną wisiały w pokojach niemalże wszystkich mężczyzn i chłopców w Ameryce Północnej. Mimo tego, że tylu się w niej kochało, była nieprawdopodobnie samotną osobą, choć przed obiektami kamer i aparatów nie przestawała się uśmiechać. Według zapisków jej psychoanalityka Ralpha Greensona, poczucie samotności popchnęło ją do nawiązywania przypadkowych relacji seksualnych z obcymi mężczyznami. Dochodziło do takich zbliżeń na przykład z taksówkarzem, który odwiózł ją do domu lub z robotnikiem, który remontował jej mieszkanie.


Do listy jej kochanków można było zaliczyć takie postaci jak Arthur Miller, Elia Kazan i Yves Montand, Charlie Chaplin Junior, Marlon Brandon, Frank Sinatra. Z tym ostatnim łączył ją dość niejasny romans.
 Otóż piosenkarz - jak powszechnie wiadomo - miał swoje powiązania ze światem mafijnym, w tym także z wrogiem klanu Kennedych, czyli z Paulem D’Amato. Akurat wtedy, gdy rozpoczął się romans aktorki z braćmi Kennedy, Sinatra szukał sposobu, by uwieść Marilyn Monroe, co wzbudziło zaniepokojenie tajnych służb. Cóż, akurat nie stanowiło tajemnicy, że w ostatnim okresie swojego życia Monroe była podsłuchiwana przez FBI ze względu na jej romans z braćmi Kennedy.
 Ale nie tylko FBI ją podsłuchiwało.

Szaleńczo zakochany w niej jej drugi mąż Joe DiMaggio, nie pogodziwszy się z rozwodem z Marilyn i wierząc, że jeszcze się zejdą, wynajął kilku prywatnych detektywów, którzy nie tylko ją śledzili, ale wzięli na podsłuch jej prywatny telefon.
 A skoro mówimy już o telefonach na podsłuchu… Marilyn Monroe, mająca  obsesję na punkcie dekorowania swoich mieszkań na biało, tolerowała w innym kolorze jedną, jedyną rzecz, właśnie telefon: różowy telefon, który służył jej do rozmów z wybranymi osobami. Nasza Bogini posiadała też drugi telefon, do rozmów ze „zwykłymi śmiertelnikami”. Oczywiście, biały, jak wszystkie wnętrza jej mieszkań.

Skąd wynikała u niej taka obsesja? Tego nie wiadomo, ale wiadomo, że ta sama obsesja dosięgała jej po drugiej stronie Oceanu, w Wielkiej Brytanii. Pracowała tam przez kilka miesięcy z sir Leaurencem Olivierem, więc gdy wytwórnia filmowa postanowiła wynająć dla niej od jednego z brytyjskich lordów zamek Parkside House, musiała zaspokoić jej kaprys i urządzić całe wnętrze posiadłości na biało.
 Zakupu swego pierwszego i ostatniego domu dokonała pół roku przed swoją śmiercią, ponieważ spodobał jej się napis, który widniał nad jego wejściem: „Cursum perfidio”, co oznacza po łacinie: Kończę podróż…



Marta Płusa

Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 2,50
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Niebanalnie o Monroe

Jeżeli Marlena Dietrich była aniołem, to Marilyn Monroe była boginią…

W sierpniu tego roku minęła 50. rocznica śmierci amerykańskiej blond bogini. I przez te półwiecze zostało już chyba wszystko o niej opowiedziane - można o niej mówić nieustannie.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Nasza Ankieta

Najprzystojnieszy polski aktor to?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Sztuka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Kominek    
Copyright © 2018 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe