Wtorek, 22 maja 2012r. Emila, Neleny, Romy
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

ROZWIĄZANIE KONKURSU: Rok z moim maluchem...

Córcia przyszła na świat akurat tak, by zdążyć świętować z nami Boże Narodzenie. Sama ciąża w czasie ogromnych zawirowań, które dotykały i mnie, i męża, była mi bardzo nie na rękę. Wstydziłam się tego, bo miałam kilkoro znajomych, którzy daliby wszystko za poczęcie dziecka, a ja narzekałam, marudziłam i popadałam w depresję. Później myślałam, że skoro nie jest to moje pierwsze dziecko, to już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.

Tymczasem każdy dzień był jedną wielką niespodzianką. Nic nie było lekkie i łatwe poza ... kochaniem jej ponad wszystko. Nagle okazało się, że kilkudniowe dziecko może rzeczywiście przesypiać całe dnie i noce budząc się tylko na karmienie (a dotąd myślałam, że to jakieś wymysły wyjątkowo cierpliwych i zapatrzonych we własne dzieci matek).

Czekałam na te jej przebudzenia i na spojrzenia oczu, które spokojnie mogłyby być maleńkimi skrawkami bezchmurnego majowego nieba. Dlaczego majowego? Bo ono kojarzy mi się ze świeżym błękitem – nie spalonym jeszcze gorącymi promieniami słońca… W tych ukochanych oczkach widziałam dwie iskierki… Może zabłądziły w nich spadając gwiazdy spełniające życzenia? W każdym bądź razie córcia była od samego początku najpogodniejszym dzieckiem, jakie kiedykolwiek widziałam. I to wcale nie dlatego, że była moją córką, ale dlatego, że faktycznie taka była.

Aż tu pewnego dnia podczas szczepienia ogromne zdziwienie pani pielęgniarki: mała prawie w ogóle nie przybiera na wadze…. Wezwała lekarz, który spotęgował mój strach. Próbowałam tłumaczyć, że córcia nie jest apatyczna ani marudna, że rozwija się tak jak powinna…. I chyba broniłam się przed jakąkolwiek diagnozą.

Wyszliśmy z zaleceniem ważenia małej kilka razy dziennie, więc od razu pojechaliśmy kupić wagę… Ale elektroniczna waga nie przekazywała nam dobrych wieści, więc po tygodniu dostaliśmy masę skierowań na różne badania, a córeczka – niczego nieświadoma – coraz śliczniej się do nas uśmiechała, coraz częściej wpatrywała się w nas swoimi błękitnymi oczkami i dodawała otuchy chwytając maleńką rączką moje palce i chwytając mnie coraz mocniej za serduszko. Już nie wyobrażałam sobie, że mogłoby jej nie być.

Wyniki badań – jak ładnie to określił nasz pediatra – córeczka miała tak dobre, jak rzadko które niemowlę i wszystko byłoby dobrze, gdyby tylko ta waga chciała wskazywać to, co my chcieliśmy widzieć. Oczywiście jednak nie wszystko musi iść po naszej myśli, bo życie byłoby podobno zbyt nudne (oj ile ja dałabym nieraz – nie tylko wówczas – za taką nudę).

Kolejne zalecenie lekarza: dokarmianie dziecka, bo widocznie mój pokarm jej nie wystarcza. Wyszliśmy z receptą na sztuczne mleko i nawet je kupiliśmy. A po powrocie do domu zaczął się prawdziwy horror, bo córka nawet nie myślała, by to paskudztwo pić! Telefon do lekarza i zalecenie, by karmić z butelki na siłę… Tylko czy ktoś próbował karmić na siłę trzymiesięczne niemowlę? Ja próbowałam: najpierw butelką a potem łyżeczką. Skoro pediatra powiedział, że nie ma wyjścia, że tak trzeba, to próbowałam jej wlewać mleko po kropelce nawet ze strzykawki. Mała krzyczała w niebogłosy, a ja ryczałam jak bóbr (przepraszam za banalne porównanie).

W końcu chciałam dać za wygraną, gdy usłyszałam, że w takim razie będę musiała zupełnie ją odstawić od piersi. Koszmar o jakim nigdy mi się nie śniło, bo moje starsze dzieci długo karmiłam piersią i w ogóle nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Zaczęłam szukać rozwiązań i porad na własną rękę, a ponieważ w międzyczasie na delikatnej skórze córci pojawiła się paskudna wysypka prowadząca mimo starannej pielęgnacji aż do ran, otrzymaliśmy skierowanie do dermatologa.

Kolejne dni czekania i walki z nieznanym, ale w końcu mieliśmy jedną diagnozę: alergia między innymi na białko, a kiedy już to usłyszałam bardzo łatwo powiązałam z wcześniej wyczytanymi informacjami, że słaby przyrost wagi niemowlęcia może być powiązany z alergią pokarmową. Dostaliśmy recepty, z którymi mąż natychmiast pobiegł do apteki zostawiając w niej majątek. Ale ja miałam w końcu wybór: odstawienie od piersi lub moja bardzo ścisła dieta, by sprawdzić, co tak naprawdę uczula moje dziecko i by to wyeliminować. Odstawiłam prawie wszystko i przy czteromiesięcznym dziecku jadłam niekiedy tylko chleb posmarowany jakimś tłuszczem roślinnym i wtedy stał się cud, bo mała zaczęła przybierać na wadze.

Moja radość nie miała końca. W międzyczasie też stwierdziłam, że jedną z maści nie będę córeczki smarowała, bo ma zbyt dużo działań ubocznych, ale…. Wyczytałam z ulotki też to, co może uratowało zdrowie mojego dziecka, bo dermatolog mnie przed tym nie ostrzegł: wiele tygodni po użyciu maści dziecko nie mogło być szczepione!

Oj uwierzcie, że od tamtej chwili czytam każdą ulotkę od początku do końca – nawet to, co jest napisane najdrobniejszą czcionką. Córeczka już pozostała takim najjaśniejszym promyczkiem, który rozjaśnia nasze życie. Codziennie wieczorem głaszczę jej złociste loki, całuję w główkę zanim sama położę się do łóżka i dziękuję Bogu: za nią i za pozostałe dzieci, za to, że są zdrowe i że po prostu są. Pomimo swoich 3 latek córeczka uśmiechem i iskierkami w oczkach ogrzewa serca ludzi, których spotyka na swojej drodze.

Nie powiem, że jest najpiękniejsza czy najwspanialsza na świecie, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że świat wokół wydaje się lepszy.



Joanna Hałuszkiewicz
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 5,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
ROZWIĄZANIE KONKURSU: Rok z moim maluchem...
Córcia przyszła na świat akurat tak, by zdążyć świętować z nami Boże Narodzenie. Sama ciąża w czasie ogromnych zawirowań, które dotykały i mnie, i męża, była mi bardzo nie na rękę.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Piękne
Anonim 2012-01-10 21:56:27


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera

 
zapisz wypisz

Nasza Ankieta

Co najbardziej cenisz w mężczyźnie?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Polityka   
Copyright © 2012 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe