Czwartek, 22 czerwca 2017r. Pauliny, Sabiny, Tomasza
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Buzi dla mamci?

Z ośmioletniego Kubusia śmieje się pół klasy. Bardzo mądry, zaradny, nadąża za wszystkimi trendami w najnowszych grach, zabawkach. Często ma najlepsze gadżety i... daje buziaka mamie, która odprowadza go pod bramę szkoły. Wszyscy koledzy w śmiech. „Synuś mamusi” kpią na szkolnym boisku. Czy to wstyd kochać rodziców?
Mam 18 lat i jestem dumna z tego, jacy są moi rodzice. Potrafię szczerze się przyznać do tego, że bardzo ich kocham, pomimo, że nie są doskonali. Mój tato zajął 2 miejsce w konkursie Tato Roku 2010, a praca o mojej mamie 1 miejsce w konkursie „Napisz to mamie”. Myślę, że sukces osiągnęliśmy dzięki temu, że jesteśmy zawsze razem - nie tylko, kiedy jest sielsko i anielsko, ale także w momentach, w których wielu poddałoby się bez walki. Rodzice bardzo często powinni stawać się naszym autorytetem - chociaż nie w każdej dziedzinie, to jednak w wielu, które są przewodnimi w naszym życiu. Patrzę na to z perspektywy nastolatki, która wkracza w dorosłe życie i nie wstydzę się tego. Z tego miejsca przesyłam również grom całusów dla moich rodziców, niech się śmieją wszyscy Ci, którzy tak naprawdę zazdroszczą!


Wojowniczka z księżyca
„Wojowniczka z księżyca zaczyna swój dzień od walki ze swoją fryzurą. Potem walecznym krokiem zmierza ku swojemu królestwu, w którym w magiczny sposób stwarza coś z niczego, czyli moje śniadanie. Prawdopodobnie jej tajemnicze siły nigdy się nie wyczerpują! A potem najszybciej jak może odlatuje do pracy. Tam robi, co trzeba - w końcu to jej wojownicze zadanie. Wraca - tajemna siła daje jej możliwość w zawrotnym tempie wysprzątać swoją siedzibę. Kiedy nastaje wieczór, kiedy księżyc zawiśnie na granatowym niebie, kiedy popatrzy na niego ciepłym wzrokiem, który potrafi wyrazić więcej niż miliardy słów, kiedy gwiazdy oświetlają jej zmęczoną, ale szczęśliwą twarz ONA - wojowniczka z księżyca zastanawia się nad swoim życiem. Powoli zerka w moją stronę. I za każdym razem ciekawi mnie, co myśli. Swoim głosem klei rany na sercu, zalewa je miodową polewą. Potrafi też całkowicie wyłączyć się ze świata martwiąc się o swojego mężczyznę, który również walczy całe życie. Jej ręce - choć posiadające magiczną moc są zniszczone i zmęczone, ale wbrew pozorom jest z tego zadowolona. Bo podobno można być zadowolonym z tego, że co dzień ochrania się życie innych. Walcząc daje NAM - sama sobie, mnie i mężczyźnie jej życia coś, czego nikt inny nie da NAM w takim stopniu - wiele miłości i wiary. Wojowniczka z księżyca zawsze daje z siebie sto dziesięć procent na sto możliwych. Nigdy się nie poddaje. Jest fantastyczna w każdym calu, we wszystkim, co robi. Podziwiam ją za wiarę w cuda, nadzieję na lepsze jutro i miłość do NAS. Cenię ją za walkę ze światem, powstania z upadków i pewność, że nawet, kiedy jest źle, będzie dobrze. Cieszę się, że z całą dobrą energią jest z NAMI.”

Mój tato zbudował dla mnie niebo i do tego jeszcze kiedyś tam dawno, jak byłam mała drewniany namiot. I tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć. Otwieram album ze zdjęciami. Jestem tam małą kruszynką, bezbronnym golasem, który jeszcze chyba nawet nie potrafił wtedy mówić. To właśnie od tego momentu rozpoczyna się budowanie dla mnie nieba. Dlaczego akurat nieba? Bo jest to miejsce bezpieczne i szczęśliwe, takie jest moje wyobrażenie o niebie. Duży różowy królik siedzi obok mnie i wyczuwam ciepło mamy. Zapytacie gdzie tato? Robił zdjęcie! A tak, zapomniałam o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Jestem jedynaczką, moje imię to Patrycja i mam wspaniałych rodziców!

Posiadamy małe gospodarstwo rolne, umiem nakarmić prosiaczki i lubię głaskać cielaki. Kiedy miałam 5 lat mama ubierała mnie w ciepłą bluzę i spodnie, zakładała mi małe, żółte gumiaki i biegłam do obory, gdzie czekał na mnie tata. Wydzielił on dla mnie paśnik dla małych prosiaczków. Mogłam je karmić i głaskać. Tato zawsze był ze mnie dumny, kiedy widział ile miłości mam dla tych zwierząt. Cieszył się, że chce mu pomagać, wierzył, że zarazi mnie pasją do tych zwierząt. A ja wierzyłam, że kiedyś będę mogła to opowiedzieć dzieciom w szkole, które też będą chciały mieć takie zwierzęta. Kupił mi też psa, bo stary zdechł, co przeżyłam ogromnym pęknięciem malutkiego serca. Ale w tym momencie moi rodzice byli przy mnie, mówili, że Murzyn poszedł do innego, lepszego świata. Wiedziałam, że mówią prawdę. A nowy pies, Hamer jest z nami do dziś. Razem oswajaliśmy nowego psa. Bałam się, że mnie ugryzie, ale ufałam tacie, który mówił, że szczeniaczek jest jeszcze młody i na pewno nic mi nie zrobi.

Nie wiem, mam siedemnaście lat i z zachwytem patrzę na moich rodziców. Są tyle lat razem. Co do spracowanych dłoni mojego taty często podaje nimi chleb, kiedy jemy wspólny posiłek. Patrzę na to wszystko i nie mogę uwierzyć, że mam takie szczęście. Jestem bardzo przywiązana do rodziców. Niektórzy śmieją się, że nie chcę spędzić sylwestra ze znajomymi, że wolę siedzieć w domu. Ale właśnie sylwestrowa noc jest dla mnie piękna ze względu na to, że słyszę życzenia na nowy rok, tak ciepłe i wspaniałe jak przy Wigilii, kiedy dzielimy się opłatkiem. Rodzice życzą mi jak najlepiej, sobie nawzajem też. Czekamy razem do północy, a potem stojąc na balkonie oglądamy sztuczne ognie. Mam też sentyment do wspólnych wyjazdów na zakupy, czy do babci. Zawsze chcę jechać. I to nie, dlatego, że nie wypada odmówić, ale dlatego, że wtedy jesteśmy razem. Na ostatniej stronie albumu, w ostatniej przegrodzie pod zdjęciem komunijnym mojej kuzynki znalazłam małe zdjęcie. Moi rodzice, przytuleni siedzą w babcinej kuchni. Tak samo młodzi i piękni jak dziś. Niewiele się zmienili, a to zdjęcie było robione 10 lat temu, kiedy potrzebowałam je do zerówki, aby wkleić do ćwiczeń. Kocham moich rodziców z całego serca, są dla mnie autorytetem.

Patrycja Hoffmann, Czytelniczka 
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 5,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Buzi dla mamci?
Z ośmioletniego Kubusia śmieje się pół klasy. Bardzo mądry, zaradny, nadąża za wszystkimi trendami w najnowszych grach, zabawkach. Często ma najlepsze gadżety i... daje buziaka mamie, która odprowadza go pod bramę szkoły. Wszyscy koledzy w śmiech. „Synuś mamusi” kpią na szkolnym boisku.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Wracając z pracy , Twój artykuł przeczytałam świeżo po wydrukowaniu w gazecie lokalnej.Poleciały łzy.Prosto ,zwyczajnie PIĘKNIE ...napisałaś.Gratulacje.Tak dalej:)
J.G 2013-11-15 09:40:38
No to niesamowite, że potrafisz tak pisać o swoich rodzicach. Gratuluję talentu! Pisz do nas więcej!
Marta 2011-11-27 18:52:08
Agata - może nie doczytałaś, ale praca jest z 2010, a mamy 2011 ;) Chyba wszystko jasne.
Patrycja 2011-11-19 23:45:44
Masz w końcu siedemnaście czy osiemnaście lat? ;)
agata 2011-11-19 18:55:55
Patka... gratuluję:)) super się czyta, jestem pod wrażeniem:))
Anita M 2011-11-19 16:27:07


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera

 
zapisz wypisz

Nasza Ankieta

Najprzystojnieszy polski aktor to?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Sztuka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Kominek    
Copyright © 2017 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe