Wtorek, 22 maja 2012r. Emila, Neleny, Romy
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Tańcząca z wilkami

Książka na jedno podejście, początkowy aplauz pod koniec lekko opadł. Żałuję, że autorka wybrała właśnie tę, a nie inną drogę zbyt mocno uciekając od pierwotnego wątku. Z drugiej strony konieczna była kontynuacja książki „Nakarmić wilki”, ale może powstała zbyt szybko? Może warto było, choć trochę ją przemyśleć? Pisana bardzo na czasie, odnoszę wrażenie, że pod wpływem chwili, wydarzenia dziejące się tuż obok nas przeplatają się z opowieścią Joanny i Jerzego, a może raczej dwiema, równoległymi opowieściami. W całość wkomponowana pewna liczba cytatów, które nie przysłużyły się książce. To tak, jakby autorka nie miała zbyt wiele do powiedzenia i sięgając po inne teksty zwiększała objętość książki. Poza tym bardziej wytrawni czytelnicy zapewne bez problemu rozpoznają w osobie Jerzego... ?! Kogo, oczywiście nie zdradzę, jednak kilka informacji na temat jego osoby pozwala bez problemu przypisać go do określonej osoby.

Zbyt wiele dygresji i częściowo „ucieczek” na niezbyt przyjazne pola, choć czyta się miło i miło kojarzy się jeden z bohaterów. Pierwowzór bardziej przypadł mi do gustu, kontynuacja wątku wydaje się... No właśnie, czym? Rozrachunkiem z tym, co obok nas, z polityką? Kiedy padają pewne słowa, kiedy pojawią się pewne tematy człowiek aż zgrzyta zębami, „I to musiało się znaleźć w tej książce?!”.

Rzecz jasna nie wspomnę, co, jednak zniknęła lekkość i niezwykłość „Nakarmić wilki”, w tym, co stanowi jej kontynuację. Zniknęła zjawiskowa magia Bieszczad na rzecz historii, która choć zawieszona w tych samych Bieszczadach mogła wydarzyć się w zupełnie innym miejscu. Historie Katarzyny, Kluneja, Olgierda jakże inną mają kompozycję od tych, które tworzą Joanna, Jerzy i Olgierd. Jakże inny wydźwięk emocjonalny i duchowy.

Jednak taki, a nie inny był zamysł autorki i jak to mówią, nie ma, co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Pozostaje niesmak i niedosyt. Pozostaje cieszyć się tym, co mamy, choć oczywiście chcielibyśmy, czytać coś zupełnie innego, co niestety, nie będzie miało już miejsca.

Jedno, co ważne, osoba Joanny niesie w sobie ducha Katarzyny, choć obie dziewczyny nie łączy nic, co mogłoby mieć jakikolwiek wspólny mianownik. A jednak właśnie Joanna zasługuję na miano „Tańczącej z wilkami” i dzięki niej ta książka, choć trochę się broni i dla niej samej warto ją poznać.


Artur G. Kamiński / IK Magazine
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 0,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Tańcząca z wilkami
Książka na jedno podejście, początkowy aplauz pod koniec lekko opadł. Żałuję, że autorka wybrała właśnie tę, a nie inną drogę zbyt mocno uciekając od pierwotnego wątku. Z drugiej strony konieczna była kontynuacja książki „Nakarmić wilki”, ale może powstała zbyt szybko? Może warto było, choć trochę ją przemyśleć?
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera

 
zapisz wypisz

Nasza Ankieta

Co najbardziej cenisz w mężczyźnie?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Polityka   
Copyright © 2012 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe