Wtorek, 22 maja 2012r. Emila, Neleny, Romy
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Zaduszki. Felieton Beaty Tyszkiewicz

„ Dzień, w którym ożywają wspomnienia” - powiedział kiedyś Tadeusz Konwicki o swoim filmie „Zaduszki”. Stwierdzenie, jak z recenzji tego filmu. A dziś ja wspominam ten magiczny czas. Właściwie w całym moim życiu towarzyszyły mi filmy, w których grałam, ale są i takie, jak ten Tadeusza Konwickiego, szczególnie mnie rozczulający i który sprawił, że zajmowałam i zajmuję się tym zawodem do dziś.

Działo się to w latach, kiedy czas może nie był tak cenny jak dziś i nie zamieniał się w pieniądze, ale dawał to, czego dziś film często nie oferuje - luksus przebywania ze sobą bez gonitwy i bez stresu. Jeśli miało się do czynienia z takim poetą, pisarzem jak Tadeusz Konwicki, z jego niezwykłym poczuciem humoru, twórczą złośliwością, to było się szczęśliwym.

To były lata 60. Premiera odbyła się w 1961 roku w starym kinie „Moskwa” w Warszawie, starym, bo zostało zlikwidowane już kilkanaście lat temu. Zdjęcia, wielka część plenerowych ujęć odbywała się w Mikołajkach. W Mikołajkach latem, bez turystów, spokojnych, takich Mikołajek też już nie ma.

Kierownik produkcji Jerzy Rutowicz trzymał nas wszystkich przez 6 tygodni, bez możliwości wyjeżdżania. Dzień się grało, dwa dni czekało, a pogoda tego lata była kapryśna. Ewa Krzyżewska, jadająca w tamtych czasach hodowane przez siebie kiełki (nie mogłam się nadziwić) i pijąca szklankami kwaśną śmietanę. Elżbieta Czyżewska, która przyjechała do Mikołajek ze swoim mężem Jerzym Skolimowskim i ich psem. (Skolimowski grywał wieczorami ze Sławkiem Voitem w pokera.) I ja, jako trzecia bohaterka tych trzech opowieści o kobietach. A Konwicki zna się na kobietach, jak rzadko kto.

Postacie były tak prawdziwe i wzruszające. Głównym bohaterem łączącym te kobiety był Edmund Feting. Nazywaliśmy go pieszczotliwie Mundzio. Zdjęcia robił Kurt Weber i tak sfotografował scenę, kiedy partyzanci śpiewają dla Katarzyny (tak nazywała się moja bohaterka ), że gdy zobaczyłam ją na ekranie, biło z niej światło. Wtedy pomyślałam sobie, że może zostanę aktorką?

Za kamerą stał Antek Nurzyński, drobny cudowny operator, który mieścił się wszędzie i całe dnie spędzał przykryty z kamerą wielką, czarną chustą, bo wtedy mógł śledzić scenę poprzez taśmę patrząc, czyli prawie nic nie widział. Na obrobiony materiał czekało się kilka dni, więc graliśmy w ciemno.

Inne czasy, ani lepsze, ani gorsze, ale inne i wywołujące we mnie nostalgię, jak słowo zaduszki.


Beata Tyszkiewicz dla www.ikmagazine.pl
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 0,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Zaduszki. Felieton Beaty Tyszkiewicz
„ Dzień, w którym ożywają wspomnienia” - powiedział kiedyś Tadeusz Konwicki o swoim filmie „Zaduszki”. Stwierdzenie, jak z recenzji tego filmu. A dziś ja wspominam ten magiczny czas.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera

 
zapisz wypisz

Nasza Ankieta

Co najbardziej cenisz w mężczyźnie?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Polityka   
Copyright © 2012 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe