Nigdy nie grałam w grę komputerową, na postawie której powstał film "Książę Persji: Piaski czasu". Dlatego też, recenzja obroni się przed ewentualnymi porównaniami z grą. Nie będzie odnośników do poszczególnych misji, które bohaterowie mieli do wykonania.
Pewnego razu na targu chłopiec o imieniu Dastan, stanął w obronie słabszego. Zauważył to przejeżdżający tamtędy król. Postawa chłopca bardzo mu zaimponowała.
Dostrzegając w nim prawość i dobro, król zabiera go na dwór, usynawia go. Dwadzieścia lat później książę Dastan (Jake Gyllenhaal) - odważny i przebiegły młodzieniec, wykazując się sprytem, zdobywa święte miasto Alamut.
Miasto, które według szpiegów, jest miejscem produkcji broni, mającej zagrozić Persji. Jednak Alamut skrywa inną tajemnicę.
Ukryte tam
Piaski Czasu potrafią odwrócić bieg czasu, a magiczny sztylet, w którego posiadanie wszedł Dastan, ma być do tego narzędziem. Narzędziem, które gdy dostanie się w niepowołane ręce, może zmienić bieg historii.
Strażniczką sztyletu jest księżniczka Alamutu - piękna Tamina (Gemma Arterton). Gdy Dastan zostaje niesprawiedliwie oskarżony o zamordowanie ojca, musi uciekać. W ucieczce towarzyszy mu księżniczka.
Bohaterowie filmu, pomagają sobie wzajemnie i jednocześnie muszą odkryć intrygę. Motywacja wydaje się prosta, Dastan musi udowodnić swoją niewinność i wraz z Taminą uratować królestwo.
Film ma bardzo szybkie tempo. Para bohaterów ciągle ucieka, wymyka się z zasadzek, spotyka na swej drodze dziwne postacie, które musi przekonać do współpracy - np. przedsiębiorczego szejka Amara ( bardzo przekonywujący - Alfred Miolina). A wszystko to ma doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.
Książę Persji w reżyserii Micka Newella to kino przygodowe, zrealizowane z ogromnym rozmachem. Nie ma tutaj czasu na nudę. Pojedynek za pojedynkiem, a ucieczka goni ucieczkę.
Wszystko podane z humorem i smakiem, a dialogi często ubarwione są celną ripostą.
Skoki po dachach i murach, fikołki czy cofanie się w czasie - robią na widzach wrażenie. I nie wnikamy czy jest to wynik efektów specjalnych czy choreograficznych szczegółów.
Całość podkreśla dobrze dobrana muzyka. I choć fabuła filmu wydaje się prosta, a bajki na ogół kończą się dobrze, jednak film ogląda się z dużą przyjemnością.
A do tego, bogactwo i przepych, dobro i zło...ładni aktorzy....i happy end.
Polecam. Relaks zapewniony!
Anna Segeth, Czytelniczka Planety Kobiet
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.