Zjazd Krystyn był imprezą niezwykłą. Łączył kobiety noszące to piękne imię i sprawiał, że czuły się raźnie, pewnie, solidarnie: bez względu na to, czy miały 9 czy 90 lat. Pomysłodawczynią imprezy była Krystyna Bochenek, jedna z ofiar tragedii pod Smoleńskiem...
13 marca 2010. W Szczecinie punktualnie o 13:13 na Wałach Chrobrego spotykają się kobiety. Jest ich ponad tysiąc. Starsze i młode, a nawet dziewczynki. Są wśród nich lekarki, ekspedientki, prawniczki, nauczycielki, urzędniczki, są też gwiazdy: Janda, Czubówna, Prońko, Sienkiewicz, Giżowska czy Kofta. Jest też ta najważniejsza: Krystyna Bochenek.
To ona wymyśliła tę niezwykłą imprezę, która z roku na rok jest coraz bardziej popularna. Skąd wziął się pomysł?
Jeszcze wtedy, gdy pracowała jako dziennikarka Polskiego Radia, Krystyna Bochenek zauważyła, że kobiety o imieniu Krystyna to "fajne babki"- mocne, stanowcze, promienne i radosne. A poza tym, potrafią się jednoczyć i świetnie się dogadują. Po prostu: mają w sobie "to coś".
Pada więc pomysł, by zorganizować spotkanie. Ale nie takie zwykłe kawiarniane pogaduchy, gdzie spotykają się ze sobą znajome, lecz prawdziwy spęd Krystyn; tych, które się znają i tych, które dopiero się poznają.
Krystyna Bochenek rozgłasza swój pomysł. Ziarno trafia na podatny grunt, wiele znajomych z zapałem pomaga przyszłej Pani Senator w organizacji imprezy. Wreszcie nadchodzi wielki dzień dla wszystkich Krystyn: 13 marca.
W Katowicach kilkaset kobiet noszących to imię spotyka się, maszeruje, bawi i poznaje swoje imienniczki. Jest wspaniale!
Krystyna Bochenek organizuje następny zjazd. Odbył się w Sopocie. Rok później Kryśki spotkały się w Kielcach, Ciechocinku, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Opolu, Poznaniu, Zakopanem, Toruniu i Cieszynie. Każdy ze zjazdów był inny niż poprzednie; towarzyszyło mu inne hasło, a Kryśki musiały zaopatrzyć się w inne nakrycie głowy.
Po deptaku w Ciechocinku paradowały w strojnych kapeluszach z epoki, popijając wodę „Krystynka”. W Krakowie nosiły wianki, meloniki w Łodzi – tak jak bohaterowie „Ziemi obiecanej”.
Z roku na rok Krystyn, które brały udział w imprezie przybywało. Nie zmieniło się jedno: zawsze w imprezie uczestniczyła Krystyna Bochenek, osoba o niespożytkowanej energii, która wpadała na znakomite pomysły, jak choćby zorganizowanie Ogólnopolskiego Dyktanda, czy aktywne uczestniczenie w zbiórkach pieniędzy na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W Szczecinie też stała na czele pochodu Krystyn. Uśmiechnięta, mimo nie najlepszej aury tryskająca energią. Spotkała się ze swoimi imienniczkami, by odebrać od panów imieninowe życzenia, a następnie w pochodzie przemaszerować ulicami miasta na uroczysty koncert do Katedry św. Jakuba Apostoła. Na głowie miała marynarski kapelusik.
Nikt wtedy nie spodziewał się, że będzie to jej ostatni zjazd.
Niespełna miesiąc później zginęła na pokładzie rządowego samolotu, który leciał na uroczystość uczczenia pamięci poległych w Katyniu.
Dla wielu Kryś, Krysiek i Krystyn był to wielki szok...
W marcu 2011 odbędzie się kolejny, już czternasty zjazd Krystyn. Nie będzie na niej tej najważniejszej...
Joanna Bielas, Planeta Kobiet
fot. Glinka Agency
Anonim 2011-01-20 10:54:25
Krystyna z Północy 2011-01-08 22:17:49
Ania 2010-04-16 22:48:32
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.