Wyjechali całkiem niedawno, lub wiele lat temu. Mieszkają z dala od ojczyzny. Dziś Polacy przebywający na emigracji nie mogą uwierzyć w to, co się stało...
Zbyszek- Toronto
Na emigrację wyjechał jeszcze w latach 80-tych. Nie bardzo wiedział wtedy kim jest Lech Kaczyński, działacz opozycji, internowany. Zbyszek trafił do Kanady. Na początku było mu bardzo ciężko, chwytał się różnych zajęć. Dziś pracuje w fabryce produkującej części samochodowe. W Polsce ostatni raz był 5 lat temu. Przyznaje, że jakoś nie ciągnie go do kraju
- Gdy jako dwudziestopięcioletni chłopak wyjeżdżałem z ojczyzny, było mi żal, teraz już się przyzwyczaiłem. Mam polskich znajomych, czasem robię zakupy w polskim sklepie, uczestniczę w imprezach. Nie brałem udziału w wyborach w 2005 roku. Nie planuję powrotu do Polski, więc po co mam podejmować takie decyzje. Przyznaję jednak, że katastrofa była dla mnie ważnym wydarzeniem. Gdy chodziłem do liceum rozmawialiśmy z kolegami po cichu o Katyniu, o innej niż oficjalna prawdzie. Dziś łatwo jest powiedzieć, że to fatum, los, przeznaczenie, że to miejsce zebrało następne ofiary. Czy tak jest w istocie? Nie wierzę w łatwe interpretacje, ale modliłem się za zmarłych.
Anna- Rotterdam
Wyjechała na emigrację dwa lata temu. Skończyła polonistykę i, jako drugi kierunek, zarządzanie. Zna biegle dwa języki obce. Jako jedna z wielu młodych Polek opuściła kraj, bo mimo obiecywanych ,,cudów" nie miała tu szansy na żadne ciekawe zatrudnienie. Dziś pracuje w Rotterdamie w firmie logistycznej. Jest ceniona w pracy, ma doświadczenie i zaangażowanie, którego często brak Holendrom. Wieść o tragedii w Smoleńsku przekazali jej koledzy z pracy:
- To miał być dzień, jak co dzień. Przyszłam do pracy, mieliśmy inwentaryzację. Po dwóch godzinach koledzy spytali mnie, czy wiem, co się stało. W komunikatach radiowych udało mi się wychwycić tylko parę słów (nie znam holenderskiego): Katyń, Lech Kaczyński, Maria Kaczyńska. Gdy przetłumaczono mi treść wiadomości, byłam w szoku. Nie chciałam w to uwierzyć, myślałam, że to jakiś żart. Do końca dnia nie mogłam skupić się na pracy. Zginęła cała nasza elita! Wspaniali politycy, dzielne kobiety, wśród których najbardziej ceniłam Annę Walentynowicz, za niezłomną walkę o niepodległość i Marię Kaczyńską, za to, co robiła dla społeczeństwa. Wszystkie holenderskie gazety piszą o tym wydarzeniu, znajomi Holendrzy proszą, bym wyjaśniła im, co właściwie stało się w Katyniu, dlaczego według wielu komentatorów to miejsce zbiera swoje żniwo. Dużo mówi się o specjalnie wyhodowanym dla Pani Prezydentowej tulipanie. Może to smutne, ale wydaje mi się, że przez to wydarzenie polski emigrant jest dziś w Holandii szanowany jak nigdy dotąd.
Kasia - Manchester
Gdy wyjeżdżała do Anglii, Polską rządzili bracia Kaczyńscy. Nie wspomina tych czasów zbyt dobrze- zarabiała 650 złotych netto. Dziś pracuje w dużym hotelu, jest odpowiedzialna za całe piętro, nie ma zamiaru wracać do Polski. Mimo to tragedia wstrząsnęła nią:
- To straszne, trudno w to uwierzyć. Gdy media zaczęły mówić o katastrofie usiadłam, przestałam pracować. Nie słyszałam szefowej, która nie rozumiała, co się dzieje w moim kraju. Zresztą, miałam to gdzieś! Potem, gdy sprowadzono ciało Prezydenta do kraju zobaczyłam te tłumy na ulicach. Przypomniało mi to śmierć Ojca Świętego. Wtedy też wszyscy byli razem, modlili się, palili świece. Jednoczyli się, ale po kilku dniach okazało się, że podziały wciąż istnieją. Co teraz będzie w Polsce? Zginęło tylu ludzi! Pewnie nie każdy z poległych zasłużył się ojczyźnie samymi szlachetnymi czynami, ale myślę, że prawdziwą wartość człowieka można poznać dopiero wtedy, gdy go zabraknie.
Beata- Sydney
Wyjechała do Australii niedawno, pięć miesięcy temu. Pracuje jako au-pair. Przyznaje, że nigdy nie interesowała się polityką. W dniu katastrofy płakała:
- Pamiętam jak w 1997 roku zginęła Diana. Każdy bardzo to przeżywał, nazwali ją ,,angielską różą". Dziś myślę, że taką polską różą była Maria Kaczyńska. Bardzo mi jej żal. Przyznam, że nigdy nie obejrzałam do końca żadnego wywiadu z panią Prezydentową. Miałam po prostu inne zainteresowania. Ale teraz żałuję, bo przecież ona tyle zrobiła dla Polski! Żal mi też jej córki, biedna dziewczyna straciła w ciągu jednego dnia matkę i ojca. I to w takiej tragedii! Dzwoniłam do domu, powiedzieli mi, że cała Polska płacze: leje deszcz, a mimo to wszyscy noszą żałobę, każdy chce zapalić znicz przed Pałacem Prezydenckim, wpisać się do Księgi Kondolencyjnej, pozostawić po sobie jakiś ślad, dać świadectwo, że też cierpi. Ja modliłam się za wszystkich, którzy tam zginęli, a najbardziej za Marię Kaczyńską...
Damian- Lyon
Wyjechał z całą rodziną do Francji 3 lata temu. Ma jednoosobową firmę budowlaną, jego żona sprząta hotele. Zazdrości córkom, że tak łatwo nauczyły się języka. Marzy o tym, by wrócić do Polski i zapewnić rodzinie lepszy byt. 10. kwietnia był w pracy. Zaraz potem spakował narzędzia i wrócił do domu. Chciał się pomodlić, porozmawiać z rodziną i przyjaciółmi, podzielić się smutkiem. Dziś przyszedł czas na nieco gorzką refleksję:
- Dziś każdy w Polsce płacze, pali znicze,wspomina zmarłych. A kilka lat temu? Śmiali się z Pary Prezydenckiej! Maria Kaczyńska była w dzieciństwie poważnie chora na serce. Mimo to potrafiła włączyć się w tak wiele akcji charytatywnych. Lech Kaczyński może nie wysławiał się tak łatwo jak jego poprzednik, ale nigdy nie shańbił naszego narodu brakiem podstawowej wiedzy czy nieodpowiednim zachowaniem. Złośliwym przeszkadzało nawet to, że Maria Kaczyńska robi mężowi kanapki, zamiast brylować na rautach. Głosowałem na niego w wyborach, w pełni popierałem jego poglądy. Uważam, że zginął wspaniały człowiek, dzielna kobieta i wybitni ludzie naszego kraju. Teraz ci, którzy chcieli wskoczyć na ich miejsca będą mieli okazję pokazać, co potrafią!
Joanna Bielas, Planeta Kobiet
Ewa 2010-04-15 07:07:57
Anonim 2010-04-14 19:27:08
p.l. 2010-04-14 10:05:59
Anonim 2010-04-14 09:10:53
Kama 2010-04-13 21:08:28
Anonim 2010-04-13 20:10:54
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.