Samolot z ciałem prezydenta wylądował na warszawskim Okęciu po godzinie 15. W asyście kompanii honorowej, trumna z prezydentem została wyniesiona z wojskowej CASY.
Rodzina, duchowni oraz najwyższe władze państwowe powitały na warszawskim Okęciu trumnę z ciałem prezydenta Lech Kaczyńskiego.
Na Okęciu swojego brata powitał Jarosław Kaczyński, który ucałował trumnę. Obecna była także córka Lecha i Marii Kaczyńskich - Marta.
Przybyli również: premier Donald Tusk, pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski, ministrowie, parlamentarzyści oraz duchowni.
Podczas krótkiej uroczystości na lotnisku, duchowni odmówili modlitwę, a następnie trumna z ciałem Lecha Kaczyńskiego została przeniesiona do karawanu i ulicami Warszawy przewieziona do kaplicy prezydenckiej w Pałacu Prezydenckim.
Dziennikarze
Planety Kobiet oczekiwali na przylot CASY tuż przy lotnisku.
Tłumy ludzi, rodziny z dziećmi. Zakorkowane drogi wjazdowe do stolicy. Wszyscy w ogromnym skupieniu i ciszy wypatrywali na niebie samolotu wiozącego trumnę z ciałem Prezydenta.
Gdy nadleciał... nastąpiła chwila ciszy i zastanowienia. Smutek i żal rysował się na twarzy wszystkich przybyłych osób. Także tych najmłodszych.
-
To ogromna tragedia. Ogromna strata. Straciliśmy kwiat polskiej elity intelektualnej. Nie wiem, co teraz będzie z polskim narodem. Ta tragedia pokazuje nam, po raz kolejny, że Polacy jako naród potrafią zjednoczyć się w chwilach tragicznych. Ale co potem? Czy ta katastrofa nauczy nas czegoś? - powiedziała Krystyna Pasik, matka 3 letniego Jasia, która przyszła zobaczyć lądowanie samolotu z ciałem prezydenta na pokładzie.
- Jest mi ogromnie szkoda Pani Marii Kaczyńskiej. Była miłą, skromną, ciepłą i serdeczną osobą. Zawsze wiernie trwała przy mężu. Patrząc na nich widać było ogromne i głębokie uczucie jakim się darzyli. - dodaje Pani Katarzyna spod Warszawy.
- To wielka próba dla narodu i wszystkich ludzi dobrej woli z której możemy wyjść umocnieni i zwycięsko, jeśli zmienimy nasze relacje do siebie. Od nas zależy czy te ofiary wczorajszej katastrofy nie pójdą na marne. Jeśli się zjednoczymy w braterstwie i szacunku do siebie i zaczniemy się wzajemnie kochać- to wygramy tę próbę. Potrzeba nam radykalnej zmiany wzajemnych odniesień. Trzeba zobaczyć, że życie jest tylko chwilą i kruchością i nie ma sensu siebie ranić i niszczyć wzajemnie. Modlę się i wierzę, że śmierć tylu osób przemieni nas, nawróci, nauczy miłości. - mówi w rozmowie z
Planetą Kobiet ks. Robert Żołnierzow.
Ilona Adamska, I.D.Media
fot. Paweł Małaczewski, Łukasz Pęcak
Adam 2010-04-12 07:41:34
koleżanka zmarłej 2010-04-11 22:07:19
Anonim 2010-04-11 18:56:02
brzoskwinka 2010-04-11 17:30:23
Anonim 2010-04-11 17:26:49
Kama 2010-04-11 17:16:18
zosia 2010-04-11 17:11:01
Anonim 2010-04-11 17:04:45
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.