O tym, dlaczego warto być pszczelarzem i co w pszczelarstwie może fascynować, opowiada Krzysztof Kamiński, pszczelarz z powołania, właściciel „Pasieki Dębowej” w Dębogórze.
Czy jeszcze pamiętamy, kim jest pszczelarz?
- Dzisiaj pszczelarstwo to głównie technika. Zanikło to, co najważniejsze- praca dla drugiego człowieka. Dziś pracuje się dla pieniądza. Współczesny pszczelarz jest w dużej części sprawnym handlowcem, potrafiącym pozyskać klienta, sprzedać mu wytworzony przez siebie miód. Niewielu jeszcze pamięta, że zysk jest ważny, ale nie może przesłonić człowieka- wówczas lepiej odpuścić sobie pszczelarstwo i zająć się czymś innym.Tak naprawdę prawdziwy pszczelarz jest i powinien być przede wszystkim prawdziwym pasjonatem pszczół, bo bez wewnętrznego zamiłowania, daleko się we pszczelarstwie nie zajdzie. Pszczelarzem człowiek się staje a nie rodzi, chociaż jest to często zawód rodzinny.
Zatem pszczelarstwo może fascynować…
- Tak, nawet bardzo. Staje się pasją i miłością na całe życie. Trzeba kochać pszczoły, ale znaleźć też w sobie cierpliwość do nich i do tej pracy, w której tak jak w prawie żadnej innej liczy się dokładność, sumienność, umiłowanie ładu i piękna.
A co ze stroną formalną? Co trzeba zrobić aby zostać pszczelarzem?
- W Polsce tylko jedna uczelnia kształci w zawodzie pszczelarza –
Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli, ale tak naprawdę pszczelarstwa nie można nauczyć się tylko z książek – uczy nas przede wszystkim praca, praktyka a czas kształcenia zabiera całe ludzkie życie. Oczywiście, wśród pszczelarzy można też spotkać amatorów-pasjonatów. Jest ich jednak coraz mniej, bo to żmudna i czasochłonna praca. Mówiąc o miłośnikach pszczół, warto jeszcze dodać, że na początek aby zająć się pszczelarstwem trzeba zainwestować, mając uprzednio przygotowaną działkę, minimum dwa tysiące złotych, co wystarczy na cztery ule – czyli pierwszą, własną pasiekę dość dobrą na „raczkowanie we pszczelarstwie”.
Co jest pięknego w tym zawodzie?
- Mówię o sobie „pszczelarz” z dumą i bardziej cenię mój zawód, niż zdobyte wyższe wykształcenie. W dawnej Polsce pszczelarz nie musiał składać przysięgi w sądzie - był wzorem prawdomówności, pracowitości, sumienności i jest w tym ziarno prawdy, bo pszczelarz to ktoś trochę magiczny, będący blisko Boga i Matki Natury, pochylający się nad drugim człowiekiem, by mu osładzać życie. W pracy pszczelarskiej najważniejszy jest drugi człowiek, bez którego wszystko co się robi nie ma większego sensu. Najpiękniejsze co daje pszczelarstwo to właśnie wielka radość, którą widzi się z zadowolenia ludzi, gdy kosztują twoich wyrobów, doceniają smak, pytają o tajniki pracy pszczelarskiej, gdy zadają pytania, zwracają się o radę, są ciekawi - a tobie uda im się pomóc, przybliżyć ten pszczelarski, bliżej nieznany świat.
Jakie są plusy a jakie minusy pracy pszczelarza?
- Plusy to na pewno sezonowość pracy, zadowolenie z pracy blisko natury, możliwości codziennego obcowania z nią, zadowolenie klienta i w rezultacie niezły zarobek. Dużo radości daje poczucie, że w tej branży też można się rozwinąć. Sam produkuję nie tylko świece woskowe czy miody, w tym miody pitne, będące unikatem na skalę światową i ziołomiody, ale również miody z przyprawami: cynamonem, imbirem, czy kardamonem, oraz bakalie i wiśnie w miodzie. Minusy tego zawodu, to jednak bardzo ciężka fizycznie, wyczerpująca praca za którą sto procent starych pszczelarzy płaci trwałymi urazami kręgosłupa, o czym nie wie przeciętny zjadacz chleba z miodem. Niewątpliwie jest to także dzisiaj zawód stresujący, w którym istnieje konieczność ciągłej walki o klienta, bądź co bądź, pszczelarstwo to dzisiaj bardziej handel, niż pszczelarzenie z głębi serca. Denerwujące bywa także dostosowanie się do wszystkich wymogów urzędniczych i przepędzanie natrętnych telemarketerów…
Ile mamy rodzajów miodów?
- Na świecie nie pomnę, w Stanach Zjednoczonych znanych jest ponad trzysta rodzajów miodów. W samej Polsce wytwarzanych jest ich kilkadziesiąt, chociaż przeważają miody nektarowe, rzadziej spadziowe. W sprzedaży można spotkać takie miody jak: akacjowy, bławatkowy, gryczany, lipowy, malinowy, mniszkowy, wielokwiatowy, wrzosowy czy rzepakowy… ale o gustach klientów się nie dyskutuje.
Rozmawiała: Kaja Cudak, Planeta Kobiet
fot.sxc.hu
Pelagia 2009-11-21 17:07:53
młoda 2009-11-19 14:13:00
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.