Wtorek, 11 grudnia 2018r. Biny, Damazego, Waldemara
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Bożena Kiełbińska: Płacz mam na wierzchu

– Gdybym miała urodzić się drugi raz, po raz kolejny wybrałabym śpiew – mówi dla Wiadomości24.pl Bożena Kiełbińska - artystka Opery i Sceny Muzycznej Teatru Faktu w Krakowie. Skąd Pani pochodzi?
– Urodziłam się w Toruniu. Tam spędziłam swoje dzieciństwo. Kilka lat pracowałam w ognisku muzycznym we Włocławku. Do Krakowa trafiłam przez przypadek. Podczas wakacji wybrałam się z koleżanką na wycieczkę do grodu Kraka. Dowiedziałyśmy się o przesłuchaniach do Opery Krakowskiej. Postanowiłyśmy spróbować. Ja się dostałam, koleżanka odpadła. Po urlopie wróciłam do Krakowa, z myślą, że to tylko pobyt tymczasowy. Pewien etap w moim życiu. Tak się złożyło, że zostałam na dłużej i pewnie zostanę w Krakowie aż do końca swoich dni. Tu poznałam męża, założyłam rodzinę, pracuję.

Kocha Pani Kraków?
– Kocham to miasto w sposób oczywisty, jak każdy człowiek wrażliwy na sztukę. Od wielu lat oddycham jego niepowtarzalną atmosferą. Obok rodzinnego Torunia, stał się z biegiem czasu najważniejszym miejscem w moim życiu.

"Choć człowiek niejednokrotnie narzeka na pracę, nie może się bez niej obejść" – pisał Antoni Kępiński. Lubi Pani swoją pracę?
– Kocham. Właściciel pewnej restauracji, w której często występuję, powiedział, że jestem straszną pasjonatką. Kocham to, co robię. Nie patrzę często na wynagrodzenie, zdarza się, że występuję non-profit. Uwielbiam organizować koncerty, sprawiać ludziom radość.

Gdyby nie śpiew, zostałaby Pani...?
– Powiem tak: gdybym miała urodzić się drugi raz, po raz kolejny wybrałabym śpiew.

Pracuje Pani m.in. w Operze Krakowskiej, która ma opinię renomowanej sceny muzycznej. Zespół Opery składa się z wielu artystów, których łączy to samo: miłość do muzyki, zamiłowanie do piękna i szacunek dla sztuki. Czym dla Pani jest muzyka, śpiew?
– Całym moim życiem. Oprócz rodziny, muzyka wypełnia każdy mój dzień.

Czy dużo ludzi odwiedza operę?
– Tak. Bardzo dużo.

Ryszarda Racewicz - mezzosopranistka, powiedziała w jednym z wywiadów, że „opera będzie trwać do końca świata”. Czy zgadza się Pani z tą opinią?
– Tak. Opera będzie trwała wiecznie. Na co dzień tyle się słyszy o brutalności, korupcji, nieuczciwości. Pełno jest zła i fałszu. Opera pozwala się wyciszyć. Przejść do zupełnie innego świata. To pewnego rodzaju odskocznia. Piękna muzyka sprawia, że serce zaczyna mocniej bić. Zapominamy o codziennych problemach, zmartwieniach, troskach.

„Przyjaciele są jak anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać”. Ma Pani wielu przyjaciół? Czym dla Pani jest przyjaźń?
– Mam wielu znajomych. Znam wielu pomocnych i przyjaznych mi ludzi. Ale przyjaźń dla mnie to coś „na dobre i na złe”. Stąd mam tylko jedną, ale za to sprawdzoną serdeczną przyjaciółkę, na której zawsze mogę polegać, która o każdej porze dnia i nocy przyjdzie mi z pomocą.

A co z wrogami?
– Chyba każdy z nas ma wrogów. Ja też.

Potrafi Pani sobie wybaczać błędy?
– Tak. Uważam, że sobie łatwiej jest wybaczyć błędy i pomyłki, niż innym.

Napoleon Bonaparte mawiał: „Cierpienie wymaga od nas więcej odwagi niż śmierć”. Jak Pani sobie radzi z przeciwnościami losu?
– Staram się je pokonywać. Nie załamuję się. Gdy doznam jakichś przykrości ze strony zwierzchnika, męża lub koleżanki, staram się je odkładać na bok. Nie rozpamiętuję problemu. Nie zapominam o nim, ale staram się odepchnąć go gdzieś głęboko w swej pamięci i żyć dalej.

Czy może zatem Pani powiedzieć o sobie: „Jestem silną kobietą”?

– Myślę, że tak. Moje koleżanki mówią mi często, że jestem zwariowaną, ale zarazem bardzo twardą i silną kobietą. Co nie znaczy, że nie jestem czuła. Jestem bardzo wrażliwą osobą. Płacz mam „na wierzchu”.

Proszę nam coś opowiedzieć o swoim hobby? Czym się Pani interesuje?

– Uwielbiam malować na szkle. Maluję miniaturki olejne, akwarele. Kocham haftować, piec ciasta, gotować, podróżować. Napisałam także (do szuflady) kilka wierszy dla małych dzieci. Odpoczywam przy tym.

Ogląda Pani polskie seriale?
– Tylko jeden - „Klan”. Ze względu na obsadę aktorską i poruszane w nim problemy. Twórcy „Klanu” dbają o to, by poruszał on zagadnienia ważne społecznie. Stąd pojawienie się w serialu wątku choroby Alzheimera, choroby Downa, czy kwestii zarażenia HIV. Poza tym bardzo lubię i cenię aktora Tomasza Stockingera. Dużo czasu poświęcam na oglądanie programów przyrodniczych oraz filmów z lat 20.,30.

Czuje się Pani atrakcyjną kobietą?

– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Był okres, kiedy byłam pełna kompleksów. Teraz nie mam tego problemu. Znam swoją wartość. Uważam, że uroda nie decyduje o atrakcyjności kobiety. Elegancja, sposób bycia, inteligencja. One sprawiają, że dana kobieta uchodzi w oczach mężczyzny za kobietę atrakcyjną i godną uwagi. Uroda przemija. Ktoś może być piękny, a nieatrakcyjny i niesympatyczny.

Lubi Pani kokietować mężczyzn?
– Nie widzę nic złego w kokietowaniu mężczyzn. Każda kobieta lubi kokietować. Ja też. Chyba wszystkie mamy to we krwi (śmiech).

Zna Pani receptę na szczęśliwe życie?
– Gdy się kocha to, co się robi - swoją pracę, gdy umie się ułożyć odpowiednio swoje życie osobiste, zadbać o najbliższych, to jest się zadowolonym. A gdy człowiek jest zadowolony, to jest szczęśliwy. Ja jestem szczęśliwa.

Największe marzenie?
– Mam wiele marzeń. Przede wszystkim chciałabym, aby mój syn, który obecnie jest na III roku studiów na Wydziale Dyrygentury Akademii Muzycznej w Krakowie, skończył pomyślnie studia. Marzę, by zwiedzić Izrael, Chiny i Włochy, które bardzo kocham. A także, by być w takiej kondycji psychicznej i fizycznej, w jakiej jestem w tej chwili.

Plany na najbliższą przyszłość?

– Praca, praca i jeszcze raz praca. Przede wszystkim rozpoczęcie cyklu koncertów „Wieczory z operetką” w Proszowicach. Wystawienie skróconej wersji opery Giacomo Pucciniego. Której? Na razie to tajemnica.

Dziękuję za rozmowę!
- Ja również dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkie Czytelniczki portalu Planeta Kobiet.

Rozmawiała: Ilona Adamska
Źródło: www.wiadomosci24.pl
fot. Tomasz Jędrszczyk
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 4,64
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Bożena Kiełbińska: Płacz mam na wierzchu
– Gdybym miała urodzić się drugi raz, po raz kolejny wybrałabym śpiew – mówi dla Wiadomości24.pl Bożena Kiełbińska - artystka Opery i Sceny Muzycznej Teatru Faktu w Krakowie.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Nie pozwoliła też kontaktować się mężowi z jego córką.
Anonim 2010-12-09 19:00:36
Byłoby dobrz, gdyby to wszystko była prawda! Pełna samozadowolenia kobieta, która rozbiła rodzinę i odebrała ojca synowi i nie tylko.
Anonim 2010-11-06 12:18:47


Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Nasza Ankieta

Najprzystojnieszy polski aktor to?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Sztuka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Kominek    
Copyright © 2018 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe